http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

To nie Rada Polityki Pieniężnej jest winna inflacji?

Mirosław Bartołd, lez
2009-09-16, ostatnia aktualizacja 2009-09-16 20:39

We wtorek Główny Urząd Statystyczny podał, że inflacja w sierpniu osiągnęła 3,7 proc. Jak zauważył Leszek Balcerowicz, od dwóch lat Polska nie może osiągnąć celu, jakim jest inflacja na poziomie 2,5 proc. - Należałoby spytać ludzi od polityki pieniężnej, czym się zajmują? - mówił we wtorek Balcerowicz. A więc zapytaliśmy członków RPP i ekspertów.

Wyborcza.biz
Wyborcza.biz
Według Dariusza Filara, członka Rady Polityki Pieniężnej, przyczyn dzisiejszej inflacji należy szukać w decyzjach sprzed dwóch lat. - Trzeba pamiętać, że czas pomiędzy decyzją RPP a skutkami, jakie ta decyzja wywołuje, wynosi mniej więcej siedem kwartałów - mówi Filar. - Z obecną sytuacją Rada wiele zrobić nie może. W tej chwili musimy myśleć o tym, jaka inflacja będzie na przełomie 2010 i 2011 r. W świetle tych danych, które mamy, czyli m.in. na temat dynamiki wynagrodzeń, dynamiki cen energii, dynamiki kredytu, wydaje się, że taka stopa procentowa, jaka jest, umożliwi osiągnięcie poziomu zbliżonego do celu inflacyjnego.

Filar dodaje, że na razie nie ma przesłanek do podniesienia stóp procentowych, co nie oznacza, że w 2010 r. sytuacja się nie zmieni. - Gdyby rosły płace, akcja kredytowa, oczekiwania inflacyjne, wtedy można by myśleć o zmianie stóp - powiedział.

Wysoka inflacja to nie wina Rady?

Inny członek Rady Andrzej Sławiński zauważa, że przyczyn inflacji należy szukać także poza decyzjami samej Rady. - Podwyższona inflacja wynika w znacznej mierze stąd, że w latach 2008-09 podwyżki cen regulowanych; w tym cen energii, były częstsze i większe niż w latach poprzednich - mówi. - Ich wpływ na CPI [indeks wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych] ustąpi dopiero na początku przyszłego roku - dodaje. Według Sławińskiego na inflację miały wpływ także wyższe ceny żywności i surowców.

- Przy ocenie polityki pieniężnej trzeba brać pod uwagę to, że w drugiej połowie 2006 r. wystąpiła wyraźna dekoniunktura na amerykańskim rynku budowlanym, co już wtedy rodziło oczekiwania pogorszenia się koniunktury w USA i na świecie - powiedział.

Ekonomiści bankowi dość pozytywnie oceniają działania obecnej Rady. - Biorąc pod uwagę niepewność, jaką mieliśmy jeszcze pół roku temu, to działaniom obecnej Rady niewiele można zarzucić - mówi Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao SA. W ciągu ostatniego roku RPP obniżyła główną stopę z 6 do 3,5 proc. - Leszek Balcerowicz był uważany za wyraźnego jastrzębia. Nic więc dziwnego, że obawia się o wysokość inflacji - dodaje.

Ale inflacja spadnie

Były minister finansów Mirosław Gronicki wątpi w to, żeby RPP miała jakiekolwiek pole manewru. - Poprzednio reagowała na inflację podniesieniem stóp, ale teraz mamy kryzys. Podnoszenie stóp w takich warunkach byłoby niezrozumiałe - mówi Gronicki.

Jego zdaniem musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, na czym nam bardziej zależy: na spadku inflacji czy na wzroście gospodarczym. - 1 proc. wzrostu to nie jest chyba wystarczający wynik. Zresztą nawet bez działań instrumentów polityki pieniężnej inflacja będzie wygasać - dodaje Gronicki.

  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos