W przypadku samodzielnej budowy domu inwestor może odzyskać nawet 33,5 tys. zł, a remontując go - 14,3 tys. zł. Wystarczy udokumentować wydatki fakturami VAT i dostarczyć ich kopie wraz z wnioskiem do urzędu karbowego. Ten zaś ma sześć miesięcy na wydanie decyzji przyznającej zwrot, a potem jeszcze dodatkowo 25 dni na wypłacenie pieniędzy.
Sejmowa komisja "Przyjazne państwo" chce, aby fiskus odpowiadał na wniosek inwestorów w ciągu maksymalnie 60 dni.
W przyszłym tygodniu Sejm ma się zająć projektem stosownej nowelizacji "ustawy o zwrocie osobom fizycznym niektórych wydatków związanych z budownictwem mieszkaniowym". Rzecznik Ministerstwa Finansów Magdalena Kobos przyznaje, że rząd jeszcze nie zajął stanowiska w tej sprawie, ale prawdopodobnie będzie ono negatywne. W resorcie obawiają się, że urzędnicy skarbowi, którzy zajmują się tą sprawą, nie wyrobią się w tak krótkim czasie z przeanalizowaniem tysięcy wniosków z dołączonymi do nich fakturami VAT (czasem są ich dziesiątki).
Ponadto wskutek przyspieszenia zwrotu VAT w przyszłorocznym budżecie rząd musiałby zarezerwować dodatkowo 300 mln zł. A i bez tego wydatki z tego tytułu są bardzo duże. Tylko w pierwszym półroczu fiskus zwrócił 201 tys. inwestorów łącznie 484,3 mln zł, w całym poprzednim roku zaś - ponad 1 mld zł.
Równocześnie Magdalena Kobos zapewniła nas, że resort nie zamierza likwidować tego typu preferencji podatkowej. Dodajmy, że mogą z niej skorzystać osoby budujące lub remontujące dom bądź mieszkanie tzw. systemem gospodarczym, czyli niekorzystające z usług profesjonalnych firm. Fiskus zwraca różnicę między stawką 22 i 7 proc., ale tylko za te materiały, które po 1 maja 2004 r. zostały obłożone wyższą stawką tego podatku (m.in. cegły, dachówki, cement, wapno, gips, wełna mineralna, okna, drzwi).