To dobra wiadomość przede wszystkim dla studentów szukających lokum na nowy rok akademicki. W poprzednich latach było to dla nich dużym stresem, bo tanich kwater było jak na lekarstwo. I właśnie w tym okresie właściciele mieszkań i stancji windowali czynsze.
Jednak ten rok jest nietypowy. - To właściciele mają problem. Jeśli nie wynajmą mieszkań do października, istnieje ryzyko, że będą one stały puste przez następnych kilka miesięcy - mówi Marta Kosińska z Szybko.pl.
Potwierdziło się więc to, o czym pisaliśmy już kilka miesięcy temu - mieszkań na wynajem jest zatrzęsienie. Serwis Szybko.pl i firma brokerska Expander poinformowały w środę, że w sierpniu było niemal 2,5 razy więcej mieszkań na wynajem niż przed rokiem! To skutek przykręcenia śruby kredytowej przez banki. Ponieważ siadł rynek kupna-sprzedaży mieszkań, wielu właścicieli woli je wynająć, niż sprzedać tanio.
Jak ta sytuacja wpłynęła na czynsze? Z raportu Szybko.pl i Expandera wynika, że średnie czynsze za kawalerki i
mieszkania dwupokojowe są niższe niż przed rokiem. Z kolei w stosunku do ostatnich miesięcy wakacyjnych w sierpniu czynsze pozostały niemal niewzruszone. Jeśli podrożały, to raczej mieszkania dwupokojowe, np. w Szczecinie przez wakacje z 1300 do 1470 zł (średnio).
Z danych Szybko.pl wynika, że młodzi ludzie dopiero wybierający się na
studia muszą się liczyć z tym, że np. w Warszawie czy Krakowie zapłacą za lokum nawet dwa razy więcej niż w Lublinie czy Toruniu. Oczywiście w każdym z tych ośrodków akademickich czynsze zarówno za mieszkania, jak i za stancje są bardzo zróżnicowane, a ich wysokość zależy przede wszystkim od lokalizacji (odległości od uczelni oraz komunikacji). Jednak nie ulega wątpliwości, że w Polsce najdroższym miejscem do studiowania jest Warszawa, gdzie wynajęcie stancji kosztuje dziś średnio aż 710 zł miesięcznie. Nieco taniej jest w Krakowie. Tu średni czynsz wynosi 569 zł. Dużo tańsze są np. Olsztyn, Toruń i Lublin. W tych dwóch ostatnich studenci zapłacą za stancję średnio 410 zł, w Olsztynie zaś - 405 zł.