http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ciężki początek tygodnia dla złotego

ToP
2009-09-14, ostatnia aktualizacja 2009-09-14 20:53

Kiepsko zaczął się tydzień dla naszej waluty. Za euro płacono najwięcej od połowy lipca

Naszej walucie sprzyjać mają interwencje NBP i możliwa obniżka ratingu kredytowego Węgier
fot. Bartosz Bobkowski/AG
Naszej walucie sprzyjać mają interwencje NBP i możliwa obniżka ratingu...
Za europejską walutę inwestorzy płacili momentami blisko 4,24 zł. Najtrudniejsze chwile złoty przeżywał przed południem - tracił do euro 6-7 groszy wobec piątkowego zamknięcia. Rósł w siłę także frank szwajcarski - kosztował nawet ponad 2,80 zł. Ale najwięcej zyskiwał dolar, bo umacniał się też do euro. Za amerykańską walutę płacono 2,91 zł. To kolejny krok do poziomu 3 zł notowanego ostatnio w drugiej połowie lipca.

Dopiero po południu złoty odrobił nieco straty, ale nie zdołał wyjść na plus. Euro kosztowało 4,19 zł.

Pogorszenie nastrojów na rynku walutowym zaczęło się już w zeszłym tygodniu, kiedy inwestorzy z opóźnieniem zaczęli reagować na informację o planowanym deficycie budżetu w 2010 r. na poziomie aż 52 mld zł. Początkowo zostali uspokojeni przez agencje ratingowe, które uznały, że nie wpłynie to na wiarygodność kredytową Polski. W poprzedni poniedziałek za euro płacono 4,10 zł.

Jednak później duży niepokój na rynku wywołała słaba aukcja obligacji rządowych. Dodatkowo sytuację pogorszył bank BNP Paribas, który zalecił sprzedaż polskiego długu z powodu problemów budżetowych.

  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy