Za europejską walutę inwestorzy płacili momentami blisko 4,24 zł. Najtrudniejsze chwile złoty przeżywał przed południem - tracił do euro 6-7 groszy wobec piątkowego zamknięcia. Rósł w siłę także frank szwajcarski - kosztował nawet ponad 2,80 zł. Ale najwięcej zyskiwał dolar, bo umacniał się też do euro. Za amerykańską walutę płacono 2,91 zł. To kolejny krok do poziomu 3 zł notowanego ostatnio w drugiej połowie lipca.
Dopiero po południu złoty odrobił nieco straty, ale nie zdołał wyjść na plus. Euro kosztowało 4,19 zł.
Pogorszenie nastrojów na rynku walutowym zaczęło się już w zeszłym tygodniu, kiedy inwestorzy z opóźnieniem zaczęli reagować na informację o planowanym deficycie budżetu w 2010 r. na poziomie aż 52 mld zł. Początkowo zostali uspokojeni przez agencje ratingowe, które uznały, że nie wpłynie to na wiarygodność kredytową Polski. W poprzedni poniedziałek za euro płacono 4,10 zł.
Jednak później duży niepokój na rynku wywołała słaba aukcja obligacji rządowych. Dodatkowo sytuację pogorszył bank BNP Paribas, który zalecił sprzedaż polskiego długu z powodu problemów budżetowych.