NIK od lat przygląda się unijnym funduszom w Polsce. Tylko w latach 2004-08 (gdy Polska była już członkiem Unii), Izba przeprowadziła w tej sprawie aż 70 kontroli doraźnych. Teraz jej inspektorzy przygotowali zbiorczy raport, w którym podsumowują to, jak administracja rządowa i samorządowa poradziła sobie z wydaniem unijnych miliardów, które dostaliśmy z budżetu Wspólnoty. Raport nie jest jeszcze opublikowany, "Gazeta" dotarła do niego jako pierwsza.
Konkluzje badania są dobre. - Cele wdrażania funduszy strukturalnych na lata 2004-06 zostały osiągnięte. Wskaźniki realizacji niektórych programów operacyjnych są znacznie lepsze, niż zakładano - komentuje dla "Gazety" Jacek Jezierski, prezes Najwyższej Izby Kontroli.
- Jak dotąd nie wystąpiło zagrożenie anulowania przez Komisję Europejską części zobowiązań wobec Polski - podkreśla.
Pierwsze miesiące po 1 maja 2004 r. (rządziło wówczas SLD) NIK ocenia źle: • wystąpiły opóźnienia w opracowaniu aktów prawnych, zwłaszcza rozporządzeń i dokumentów takich jak programy operacyjne, procedury i wytyczne; • niektóre przepisy krajowe nie były w pełni dostosowane do prawa UE; • niewystarczająca była ilość kadr administracji publicznej i jej przygotowanie merytoryczne (co było spowodowane m.in. dużą fluktuacją przeszkolonych pracowników, którzy odchodzili z powodu niskich wynagrodzeń).
Przez pierwsze półtora roku wykorzystanie środków z UE było niskie i wyniosło 7,4 proc. na koniec 2005 r.
Po zmianie rządu, gdy do koordynacji wydawania unijnych pieniędzy wzięła się Grażyna Gęsicka (ówczesna minister rozwoju regionalnego), sytuacja zaczęła się odwracać. - Na koniec 2006 r. wykorzystanie środków wyniosło już 32,2 proc. - stwierdza NIK.
Kolejny rząd (PO-PSL, minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska) też dociskał gaz. - Na koniec 2008 r. wykorzystano 92,2 proc. budżetu na lata 2004-06 - odnotowuje Izba. (Raport NIK nie uwzględnia najnowszych statystyk, podawanych m.in. przez Komisję Europejską, z których wynika, że Polska wydała wszystko).
A co z kolejnym budżetem Unii Europejskiej, na lata 2007-13? Tu Izba jest bardziej krytyczna w stosunku do obecnie rządzących, zwłaszcza samorządów wojewódzkich, które teraz odpowiadają za 16. własnych funduszy. Raport stwierdza, że stan zaawansowania Regionalnych Programów Operacyjnych jest zbyt niski - do końca grudnia 2008 r. wydano zaledwie 0,15 proc.
Mimo to NIK chwali. - W przygotowywaniu do zarządzania programami operacyjnymi i do realizacji projektów współfinansowanych z funduszy UE z budżetu 2007-13 administracja wykorzystała wcześniejsze doświadczenia. Kontrole NIK wykazały, że administracja publiczna była już należycie przygotowana organizacyjnie i kadrowo - komentuje Jezierski.
Co ciekawe, obecne kierownictwo MRR broni poprzedników. - Teza mówiąca, iż w początkowej fazie wdrażania funduszy strukturalnych administracja publiczna nie była przygotowana do tego procesu, jest trafna tylko pod warunkiem uznania, że państwo jako całość nie było przygotowane do akcesji. Wiele dyrektyw UE w zakresie np. zamówień publicznych czy ochrony środowiska nie było wprowadzonych do polskiego prawa. Odbijało się to na jakości i tempie wdrażania funduszy strukturalnych - mówi "Gazecie" Hanna Jahns, wiceminister rozwoju regionalnego.