http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Obama: Burza się kończy. Podatnicy, drugi raz nie uratują Wall Street

Marcin Bosacki, Waszyngton
2009-09-14, ostatnia aktualizacja 2009-09-14 20:48

Słuchajcie mnie: nie ma powrotu do ryzykanckich zachowań i niekontrolowanych ekscesów, które były w sercu obecnego kryzysu - mówił wczoraj prezydent USA Barack Obama bankierom z Wall Street

Barack Obama
Fot. Manuel Balce Ceneta AP
Barack Obama






Obama przemówił wczoraj na Wall Street w rocznicę upadku banku Lehman Brothers, od którego rozpoczął się największy kryzys finansowy ostatnich dziesięcioleci. Zdaniem prezydenta to dzięki krokom podjętym przez jego rząd i Kongres, w tym pomocy wielkim bankom oraz przegłosowaniu wartego 787 miliardów dolarów pakietu pobudzania gospodarki, "można mieć wiarę, że burza trwająca dwa lata się kończy". Obama ostrzegł jednak, że "powrót do normalności nie może prowadzić do samouwielbienia". - Ludzie na Wall Street nie mogą się spodziewać, że znów będą podejmować ryzyko bez względu na konsekwencje i liczyć, że kolejny raz podatnicy uratują ich przed upadkiem!

Obama stwierdził, że konieczne są nowe regulacje rynków, bo rok temu "nikt nie był odpowiedzialny za cały system". W Kongresie USA są od wielu miesięcy projekty większej ochrony konsumentów i zwiększenia nadzoru nad instytucjami finansowymi. Obama wprost powiedział wczoraj, że priorytetem jest dla niego powstanie Agencji Ochrony Finansowej Konsumentów. Zapowiedział też, że nowe przepisy ograniczą możliwość ukrywania prawdziwych kosztów kredytu czy stosowania "przynęt", czyli niezwykle korzystnych warunków spłat na początku, a następnie windowania ich na bardzo wysokie poziomy.

Jednak w zgodnej opinii ekspertów regulacja rynków finansowych na liście priorytetów ekipy Obamy przegrywa z planami zmian w systemie opieki zdrowotnej. Jak mówili tuż po przemówieniu prezydenta wszyscy eksperci w telewizji CNBC, reforma nadzoru finansowego albo zostanie rozwodniona, albo opóźniona do 2010 roku. Administracja Obamy wczoraj próbowała jednak dać do zrozumienia bankierom, że jest inaczej. - Nowy system nadzoru ma zostać przegłosowany przez Kongres w tym roku - mówił sekretarz skarbu Timothy Geithner.

Komentatorzy z Wall Street zwracali też uwagę, że prezydent "mało konkretnie" zapewniał Wall Street, że panuje nad rozrastającym się deficytem budżetowym. Obama bronił za to kontrowersyjnej decyzji swego rządu, który wprowadził kilka dni temu karne taryfy na import opon z Chin, co oczywiście spotkało się z protestem Pekinu. Prezydent powiedział, że USA "nie chcą być prowokacyjne ani promować protekcjonizmu", a tylko "wprowadzają w życie dawne umowy", by "zachować system wolnego handlu".

Obama zapowiedział, że na szczycie G-20, który za kilka dni odbędzie się w Pittsburghu, głównymi celami będzie "zwiększenie popytu globalnego", ale też "stawienie czoła problemom, które doprowadziły do tak głębokiej recesji globalnej", czyli zwiększenie międzynarodowej kontroli nad rynkami finansowymi.

W przeciwieństwie do poprzednich prezydentów Obama, przemawiając w budynku Federal Hall na ulicy Wall Street, nie skorzystał wczoraj z okazji, by odwiedzić sam budynek giełdy, gdzie odbywają się transakcje.

  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Izrael zburzył wioskę, zasypał ''polską'' studnię

Beduińska wioska zrównana z ziemią. Zniszczona co najmniej jedna cysterna na wodę, którą odbudowała PAH

Nonszalancja Marii Czubaszek

Katarzyna Kolenda-Zaleska o wyznaniu Marii Czubaszek: Uwiera mnie łatwość, z jaką opowiada się o najintymniejszych sprawach

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W środę z ''Gazetą'':