Völpi ze swoim stanowiskiem pożegnał się w weekend. Choć od kilku miesięcy nie był już szefem Joosta, spółki zajmującej się internetową telewizją (zrezygnował w czerwcu, gdy stało się jasne, że trzeci projekt twórców serwisu KaZaa i
Skype'a sukcesu nie osiągnie), pozostawał jednak na stanowisku prezesa rady nadzorczej.
W sobotę spółka ogłosiła, że udziałowcy w głosowaniu usunęli go z niego. "Spółka prowadzi postępowanie, które ma wyjaśnić pewne działania Völpiego w trakcie pełnienia obowiązków szefa i prezesa rady nadzorczej" - napisali przedstawiciele Joosta w komunikacie. Według
nieoficjalnych informacji "Timesa" , chodzi o kwestie związane z własnością intelektualną.
Cała historia może mieć jednak drugie, o wiele ciekawsze dno. W tle personalnej rozgrywki jest bowiem Skype, gwiazda telefonii internetowej. Zanim Völpi dołączył do Joosta, zasiadał w radzie nadzorczej Skype'a. Gdy zrezygnował ze stanowiska szefa Joosta, przeszedł do funduszu inwestycyjnego Index Ventures. A fundusz wszedł w skład konsorcjum, które we wrześniu zapłaciło eBayowi 1,9 mld dol. za 65 proc. udziałów Skype'a.
Z drugiej strony jest skandynawski duet Niklas Zennström i Janus Friis, współtwórcy Skype'a i Joosta. Według nieoficjalnych informacji obaj chcieli odkupić lidera telefonii internetowej od aukcyjnego giganta. Ich ofertę eBay jednak odrzucił. Z tym że Zennström i Friis wciąż mają haka na eBaya, a także na nowych nabywców Skype'a. Należąca do nich spółka Joltid chce wypowiedzieć eBayowi licencję na kluczowy fragment kodu, na którym działa komunikator. Proces w tej sprawie ruszy prawdopodobnie w połowie 2010 r. Nowi właściciele liczyli na polubowne zakończenie sprawy, powołując się m.in. na znajomość Völpiego z dwójką Skandynawów. Nie wiadomo, jak na rozstrzygnięcie sporu wpłynie konflikt w Jooscie.