http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Google pomoże gazetom zarabiać na tekstach w internecie?

Vadim Makarenko
2009-09-11, ostatnia aktualizacja 2009-09-11 20:29

Największa spółka internetowa na świecie pracuje nad systemem mikropłatności. Ta inicjatywa może pomóc wydawcom prasy, którzy głowią się nad tym, jak pobierać pieniądze za swoje materiały w sieci


fot. Google
Google po raz kolejny zaskoczył wydawców. W tym tygodniu Amerykańskie Stowarzyszenie Wydawców Gazet (NAA) otrzymało od spółki dokument z opisem nowego systemu płatności, który pozwoli pobierać pieniądze za lekturę tekstów prasowych zamieszczonych w internecie.

Z dokumentu, który opublikowała na swojej stronie internetowej Nieman Foundation współpracująca z Uniwersytetem Harvarda, wynika, że system jest "we wczesnej fazie planowania" i ma wystartować w przyszłym roku. Dzięki niemu internauci mogliby płacić niewielkie kwoty (od kilku centów do kilku dolarów) za zakupy dokonane na różnych witrynach w różnym czasie. A jeśli ktoś nie będzie chciał zapłacić? Google chce ograniczyć to ryzyko, przyznając użytkownikom kredyty na podstawie ich dotychczasowej historii zakupów. To rozwiązanie przypomina mechanizmy stosowane przez banki wydające klientom karty kredytowe.

"Wprowadzenie sprzedawców do tego systemu będzie maksymalnie uproszczone" - deklaruje Google. Pozwoli on płacić za dostęp do poszczególnych artykułów (albo materiałów wideo) niezależnie od tego, czy są one umieszczone bezpośrednio na witrynie gazety, czy też w innym serwisie mającym z danym tytułem umowę partnerską. W ten sposób można będzie opłacić również prenumeratę wybranego tytułu w wersji internetowej. "Google uważa, że otwarta sieć przynosi korzyści użytkownikom i wydawcom. Jednak otwarta nie musi oznaczać bezpłatna. Uważamy, że treści w sieci mogą rozwijać się w oparciu o różne modele biznesowe, w tym prenumeratę" - przekonuje internetowy gigant.

Po zalogowaniu się do systemu płatności jego użytkownik będzie miał dostęp do wszystkich objętych nim treści i wszystkie jego zakupy i zamówione prenumeraty będą widoczne w jednym miejscu. To od niego będzie zależało, czy chce zapłacić za dostęp do wszystkich serwisów ulubionego dziennika ekonomicznego, czy też w jednym pakiecie wykupić dostęp do 10 tytułów ekonomicznych. "Wpływy wydawców będą proporcjonalne do udziału ich materiałów w takiej ofercie" - wyjaśnia Google.

Nowy projekt powstaje na bazie już istniejącego systemu płatności Google Checkout, z którego obecnie korzystają dziesiątki milionów użytkowników w 140 krajach składających zamówienia w wysokości kilku miliardów dolarów rocznie. Od każdej dokonanej płatności system pobiera określoną prowizję. W dokumencie przesłanym do NAA spółka sugeruje, że w przypadku wydawców będą one zbliżone do tych, które za swoje usługi obecnie pobiera sklep iTunes - należący do firmy Apple - oraz Android Market - sklep z aplikacjami na komórki z systemem operacyjnym Google'a. Oba inkasują obecnie po 30 proc. od wartości transakcji.

Czy to uratuje gazety? Sam Google jest w tej kwestii ostrożny. "Nie uważamy, że system mikropłatności stanie się normą w dostępie do materiałów" - podkreśla spółka w swoim opracowaniu.

Nad wprowadzeniem płatności za informacje w sieci zastanawiają się wszyscy więksi wydawcy na świecie. Na początku sierpnia wprowadzenie opłat w sieci do połowy 2010 r. zapowiedział Rupert Murdoch, właściciel i szef koncernu News Corp., do którego należą m.in. brytyjski dziennik "The Times" oraz amerykański "New York Post". W tym tygodniu branżowe pismo "MediaWeek" poinformowało, że wprowadzenie opłat planuje wydawca renomowanego brytyjskiego tygodnika "The Economist". Na razie tytuł ten udostępnia na swojej witrynie materiały z ostatnich 12 miesięcy za darmo. Teraz i one mają być płatne.

Jednak na swoich łamach ten sam "The Economist" zwraca uwagę na to, że to nie będzie łatwe. "Przez 10 lat czytelnicy cieszyli się darmowymi wiadomościami online, a BBC, CNN oraz inni nadawcy telewizyjni i radiowi nadal będą dostarczać je za darmo" - czytamy w tygodniku.

  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów