http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Szef Komunistycznej Partii Chin w Urumczi zdymisjonowany

red, PAP
2009-09-05, ostatnia aktualizacja 2009-09-05 15:31

Władze chińskie zdymisjonowały szefa Komunistycznej Partii Chin w Urumczi, stolicy regionu autonomicznego Sinkiang na północnym zachodzie kraju, gdzie w ostatnich dniach doszło do wystąpień napływowej ludności chińskiej (Han) wymierzonych przeciwko rdzennym Ujgurom.

Oddziały chińskiej policji i transporter opancerzony na Placu Ludowym w Urumczi
Fot. Ng Han Guan AP
Oddziały chińskiej policji i transporter opancerzony na Placu Ludowym w Urumczi
O dymisji szefa partii w Urumczi poinformowała chińska agencja Xinhua. Nie podała jednak przyczyny jego zwolnienia.

Agencja Associated Press pisze, że tysiące protestujących w Urumczi w czwartek i piątek domagały się zdymisjonowania szefa partii Li Zhi za to, że nie zdołał zapewnić bezpieczeństwa w mieście. Do protestów w mieście doszło po tajemniczych atakach igłami od strzykawek, w których ofiarami byli głównie Chińczycy (Hanowie).

Ludzie wyszli na ulice po kilku dniach pogłosek o bandzie, która atakuje igłami, głównie Hanów. Władze miejskie potwierdziły, że w związku z tajemniczymi atakami zatrzymano 15 osób, z których cztery postawiono w stan oskarżenia.

Telewizja w Sinkiangu podała, że do służb medycznych zgłosiło się ponad 470 pokłutych osób. Choć nie podano przyczyn ataków, według telewizji ponad 430 ofiar kłucia to Hanowie.

Urumczi, stolica autonomicznego regionu Sinkiang-Ujgur na północnym zachodzie Chin, było w lipcu sceną zamieszek na tle etnicznym. W starciach Ujgurów z napływowymi Chińczykami zginęło wówczas blisko 200 osób, głównie Hanów.

Ujgurzy. Co trzeba o nich wiedzieć



  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':