http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

To nie jest gra dla biednych ludzi

Marek Mamoń
2009-08-25, ostatnia aktualizacja 2009-08-25 14:48

Emeryt z Częstochowy dał się przekonać do gry o milion złotych za pomocą telefonu komórkowego. Gdy chciał się wycofać, został zasypany niechcianymi sms-ami. Boi się, że teraz za wszystkie będzie musiał zapłacić.


Ryszard Rembiszewski fot. Lewis PR


Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Interaktywną grę "Milion za SMS" reklamuje w telewizji Ryszard Rembiszewski, przez wiele lat prowadzący losowania Lotto. - Chcemy przedstawić konkurs jako wiarygodną zabawę, tworzoną przy udziale doświadczonych specjalistów, i przejrzyście wyjaśnić Polakom prowadzone przez nas działania. Osoba pana Ryszarda wydała nam się najlepszym tego gwarantem - mówiła mediom w ubiegłym roku Mariola Szypszak z firmy CT Creative Team SA odpowiedzialnej za techniczną stronę gry.

- A ja byłem naiwny - przyznaje Zbigniew Ł., emeryt z Częstochowy. Zachęcony reklamą z telewizyjnego ekranu, spisał numer i wysłał na niego sms-a za 3,66 zł plus VAT. - Wyślij teraz. Gramy codziennie - przekonywał Rembiszewski. - Myślałem, że jest jak w totolotku: wysyłam wiadomość, a oni losują, ja wygrywam albo nie i na tym koniec - opowiada emeryt.

Okazało się, że to dopiero początek. Zbigniew Ł. zaczął dostawać sms-y. - Z informacją, że już prawie wygrałem, ale muszę dozbierać jakieś losy (bo za każdy mój wysłany sms dostawałem pewną pulę losów), a to, że szczęście jest o krok, tylko muszę wysłać jeszcze raz słowo "tak" - opowiada.

Zirytowany, zamiast "tak", napisał, że rezygnuje z gry. W odpowiedzi dostał wiadomość o kolejnych uzbieranych przez niego losach.

- W niedzielę 16 sierpnia wysłałem im trzy wiadomości, że rezygnuję i nie życzę sobie dalszego nękania - mówi emeryt. Bez skutku. "Tu prezes loterii, szukamy zdobywcy dwukrotnej nagrody. Czy twój numer to ...? (tu figurował numer telefonu pana Zbigniewa). Odpisz "tak" jak najszybciej, nagroda: gwarantowane 500 000 losów - taką zachętę dostał 16 sierpnia o godz 20.34.

W ciągu kilku dni na telefon emeryta trafiło - jak skrupulatnie policzył - 11 sms-ów zachęcających do hazardu. Ł. czeka teraz na rachunek. - Bo dowiedziałem się, że za każdy odbierany sms trzeba zapłacić 1,22 zł.

Te obawy na szczęście rozwiewa Magdalena Dębska z CT Creative Team SA - Zgłoszenie do loterii "Milion za SMS" kosztuje 3,66 z VAT i jest to opłata jednorazowa. Nie wiąże się z żadnymi ukrytymi kosztami dodatkowymi. Komunikaty informacyjne sms czy mms, wysyłane przez organizatora do uczestników loterii, są bezpłatne. Może je zablokować, wysyłając słowo "Stop" na numer 7363. Wysłanie takiego sms-a nie oznacza jednak rezygnacji z gry, to wyłącznie zablokowanie otrzymywania bezpłatnych komunikatów na swój telefon. Można zrezygnować z darmowych komunikatów informacyjnych, natomiast uzyskane przez użytkownika losy cały czas biorą udział grze, czyli w losowaniach - wyjaśnia Dębska, odsyłając do regulaminu gry opublikowanego w internecie (www.milionzasms.pl).

Zbigniew Ł przyznaje, że przez myśl mu nie przeszło, by przeczytać regulamin. - Nie mam komputera - tłumaczy. Nie przekonują go jednak argumenty o uczciwej grze: - Wtopiłem około 50 zł, ale to nie jest najważniejsze. Najbardziej zirytowało mnie, że reklamy tej gry lecą w telewizji państwowej. Ludzie mojego pokolenia jeszcze wierzą, że państwowe to uczciwe. A dla większości z nich internet to czarna magia.

Małgorzata Cieloch, rzeczniczka Urzędu Ochrony Konsumentów i Konkurencji wskazuje, że telewizyjna reklama też nie łamie prawa, bo odsyła do regulaminu w internecie. Przypomina o postawie świadomego konsumenta, który przed wzięciem udziału w jakiejkolwiek loterii powinien zapoznać się z regulaminem i ewentualnymi kosztami swej zabawy.

Organizatorem loterii "Milion za SMS" jest warszawska spółka AQQ, a stroną techniczną zabawy zajmuje się mająca ten sam adres CT Creative Team. Jej działalność na granicy prawa i etyki opisała niedawno Magdalena Grzebałkowska w reportażu "Kocham cię. Zabijmy męża", opublikowanym 13 sierpnia w "Dużym Formacie" - cotygodniowym dodatku do "Gazety Wyborczej".

Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa
  • 26 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    49 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':