http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Telewizję widzę cyfrową

Przemysław Poznański, tigi, vad
2009-07-16, ostatnia aktualizacja 2009-07-15 21:43

Już za cztery lata, od czwartku 1 sierpnia 2013 r., będziemy oglądać telewizję wyłącznie w jakości cyfrowej. Pod warunkiem że rządowi uda się rozwiać wątpliwości narosłe wokół strategii cyfryzacji.

Kryzys w USA
Fot. Ted S. Warren AP
Kryzys w USA
Data przejścia na telewizję cyfrową zapisana jest w projekcie strategii, który dziś ujrzy światło dzienne. Ten dokument powstały w resorcie infrastruktury pełen jest zresztą dat. Już to jest sukcesem, bo dotychczas terminami wyłączenia nadawania analogowego nadawcy, UKE, KRRiT i rząd przerzucali się jak gorącym kartoflem. A decyzja jest arcyważna, bo analogową telewizję naziemną ogląda wciąż ok. 30 proc. z 12-13 mln gospodarstw domowych - reszta (po 4,5 mln domów) już korzysta z cyfrowych kablówek lub platform satelitarnych.

Zgodnie z projektem pierwsze naziemne emisje cyfrowe rozpoczną się już po wakacjach, 30 września tego roku. W gronie szczęśliwców, którzy jako pierwsi będą mogli obejrzeć cyfrową telewizję "z powietrza", znajdą się mieszkańcy Poznania, Rzeszowa, Warszawy, Wisły, Zielonej Góry i Żagania. Do końca marca 2010 r. dojdą 24 kolejne miasta, a do końca lipca 2011 r. naziemna telewizja cyfrowa zawędruje m.in. w Bieszczady, do Suwałk i Krakowa. Trochę wcześniej, bo w czerwcu 2011 r., rozpocznie się stopniowe wyłączanie telewizji analogowej. Ostatni nadajnik analogowy zamilknie 1 sierpnia 2013 r.

Magdalena Gaj, wiceminister infrastruktury, przyznaje jednak, że poszczególne terminy mogą się zmienić. - Projekt będzie jeszcze uzgadniany, m.in. z nadawcami. Dopiero w sierpniu zostanie przyjęty uchwałą rządu - mówi minister Gaj.

Resort dmucha jednak na zimne. Niezależnie od strategii cyfryzacji powstanie projekt ustawy cyfryzacyjnej. To tam zostanie wprost wpisany termin wyłączenia nadajników analogowych. Założenia do ustawy już są, a sam dokument powinien być gotowy do końca sierpnia.

Na dekodery da KFC

Przejście na telewizję cyfrową oznacza wydatki dla osób odbierających dziś sygnał analogowy - mało który telewizor wyświetli obraz i dźwięk nadawany cyfrowo. Chodzi o to, że standardem nadawania będzie w Polsce zaawansowany MPEG-4. Często nie odbierają w nim nawet nowoczesne płaskie odbiorniki dostępne w sklepach. Dlatego wiele osób potrzebować będzie kosztującego nawet kilkaset złotych dekodera - albo zupełnie nowego telewizora. Z danych resortu infrastruktury wynika, że to powyżej finansowych możliwości około 1,3-1,4 mln najuboższych rodzin. - Oceniamy, że na pomoc dla nich potrzeba 340 mln zł - mówi minister Gaj.

Skąd wziąć pieniądze?

- Mamy w strategii pomysł na fundację Cyfrowa Polska i projekt Krajowego Funduszu Cyfrowego (KFC) działającego przy Banku Gospodarstwa Krajowego. To do KFC miałyby trafić środki z UKE (m.in. z rezerwacji częstotliwości - w ubiegłym roku było to ok. 900 mln zł) - wyjaśnia wiceminister. Fundusz miałby też finansować akcje informacyjne - nie tylko mówiące, że trzeba kupić odpowiedni telewizor czy dekoder, ale także np. wyliczające korzyści i możliwości podłączenia do internetu. - Oczywiście są to wciąż tylko pomysły - podkreśla wiceminister Gaj.

Andrzej Zarębski, szef rady nadzorczej Polskiego Operatora Telewizyjnego, spółki powołanej przez Polsat i TVN do cyfrowego nadawania programów telewizyjnych, ma wątpliwości. Jego zdaniem dopłacanie do dekoderów nie powinno naruszać zasad konkurencji. - Ten typ pomocy publicznej wspierający sprzedaż tylko dekoderów naziemnej telewizji cyfrowej spotka się prawdopodobnie ze sprzeciwem operatorów platform satelitarnych i sieci kablowych - mówi.

W założeniach do ustawy cyfryzacyjnej resort chce nałożyć na nadawców obowiązek informowania w swoich kanałach o cyfryzacji. To też budzi wątpliwości nadawców. - Nadawcy bardzo chętnie włączą się do akcji informowania, ale powinni mieć możliwość prowadzenia tej promocji poza limitami czasu reklamowego. Można też rozważyć zwolnienie takich przekazów z podatku VAT - przypomina Zarębski.

Akcja informacyjna ma przebiegać podobnie jak w Wielkiej Brytanii. Tam jednak instytucja Digital UK, której przedstawiciele pukali od drzwi do drzwi i przedstawiali plan przechodzenia na nadawanie cyfrowe, miała siedmioletni budżet w wysokości 270 mln funtów. Na samą kampanię reklamową w mediach wydano 8 mln funtów.

Skalę wyzwań, jakie stoją przed polskimi urzędnikami, pokazuje przykład USA. Mimo szeroko zakrojonej kampanii w czerwcu na przejście na telewizję cyfrową nie było przygotowanych ok. 2,8 mln gospodarstw, czyli 2,5 proc. wszystkich widzów (dane firmy Nielsen). Gdy należąca do CBS stacja WAFB wyłączyła analogowe nadajniki o 7 rano, już godzinę później w mikroblogu Twitter pisali: "Infolinia oszalała". Infolinia Federalnej Komisji Łączności pierwszego dnia odebrała ponad 300 tys. telefonów ze skargami, a technicy wynajęci przez urząd odwiedzili kilkadziesiąt tysięcy domów, pomagając w instalacji dekodera czy anteny.

Pierwszy multipleks bez TVP?

Docelowo w Polsce ma działać siedem tzw. multipleksów, czyli wiązek częstotliwości pozwalających przesyłać cyfrowy sygnał telewizyjny. W każdym multipleksie będzie siedem programów w jakości standardowej lub trzy-cztery programy w HD (wysokiej rozdzielczości).

Do pierwszego multipleksu mają wejść obecni nadawcy analogowi: TVP, TVN, Polsat, TV 4 i TV Puls. Operatorem będzie spółka TP Emitel. I tu czai się pierwsze zagrożenie. Czy TVP - spółka skarbu państwa - może bez przetargu powierzyć cyfrową emisję tej właśnie firmie?

- Telewizja Polska może wystąpić do prezesa Urzędu Zamówień Publicznych z wnioskiem o odstąpienie w tym przypadku od procedury przetargowej - uważa Andrzej Zarębski. - Zapewne znajdzie poparcie UKE i KRRiT. Myślę, że jeśli TVP nie gra na zwłokę, to ten problem da się rozwiązać - twierdzi Zarębski.

Jego zdaniem istnieje jednak możliwość, że w pierwszym multipleksie TVP zabraknie. Stanie się tak, jeśli telewizja publiczna zacznie w zamian budować trzeci multipleks, docelowo tylko dla siebie. Ruszyłby on dopiero po wyłączeniu nadawania analogowego.

TVP zajmuje poczesne miejsce w cyfryzacyjnych planach rządu.

- W strategii planujemy zobowiązanie TVP do stworzenia platformy satelitarnej - mówi wiceminister Magdalena Gaj. - Bo nie da się za pomocą cyfrowych nadajników naziemnych pokryć całego obszaru Polski, m.in. z powodu ukształtowania terenu i dużego rozsiania domów - tłumaczy.

Andrzej Zarębski ostrzega: - Satelitarna platforma TVP jest pomysłem dobrym, o ile służyć ma uzupełnieniu zasięgu naziemnej telewizji cyfrowej. Jeśli natomiast ma to być kolejna po Polsacie Cyfrowym, Cyfrze+, platformie N i TP SA oferta komercyjna, to istnieje niebezpieczeństwo, że ten pomysł znów wyhamuje wyłączenie naziemnej telewizji analogowej.

Komentarza TVP do planów resortu nie udało nam się wczoraj uzyskać.

Największe kontrowersje budzi drugi multipleks. Zdaniem nadawców komercyjnych ustalone warunki konkursu na operatora tego multipleksu, preferujące konkurencyjność, a nie np. cenę, ograniczają szanse obecnych już na rynku nadawców, ale także wydawców prasy.

Wiadomo już natomiast, co w drugim multipleksie się znajdzie: cztery programy, w tym pasmo programów lokalnych, narzuci KRRiT (np. kanał religijny, sportowy, informacyjny), a trzy programy operator wybierze sam. Początkowo kanały z drugiego multipleksu będą - podobnie jak pierwszego - darmowe, ale w projekcie strategii dopuszcza się tu możliwość wprowadzenia opłat dla widzów, już po wyłączeniu nadawania analogowego.

Kiedy zniknie sygnał analogowy, od cyfrowej oferty aż głowa zaboli. Na zwolnionych częstotliwościach ruszą bowiem kolejne cztery multipleksy. Czwarty i piąty zapełnią się kanałami telewizyjnymi, na szósty trafi cyfrowa telewizja, którą będzie można oglądać przez komórkę (tu już rozstrzygnięto przetarg na operatora - będzie nim zamojska spółka Info-TV-FM, która pokonała konsorcjum polskich sieci komórkowych). A siódmy? - Przeznaczony jest na usługi mobilnego internetu w różnych technologiach, w tym WiMax i najbardziej nowoczesny LTE - tłumaczy minister Gaj.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 114 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':