Przyzwyczailiśmy się do myśli, że kleszcze "przynosimy" z lasu. To nie do końca prawda. - Od pewnego czasu trwa inwazja kleszczy na miasta. Parki miejskie, zielone skwerki, ogródki działkowe - wszędzie tam możemy je spotkać. Popularne warszawskie miejsca wypoczynku, jak choćby lasek Bielański, Bemowski czy warszawskie zoo, wręcz roją się od kleszczy - mówi "Gazecie" prof. Barbara Grytner-Zięcina, kierownik Zakładu Biologii Ogólnej i Parazytologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Co gorsza, z powodu m.in. ocieplenia klimatu jest ich więcej (jak się szacuje, podczas ostatnich 30 lat zachorowalność na kleszczowe zapalenie mózgu wzrosła prawie czterokrotnie!).

- Kleszczom sprzyjają coraz łagodniejsze zimy. Spędzają one tę porę roku zagrzebane w ściółce...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.