- Jeśli się uda, to będzie prawdziwy majstersztyk - mówi nam Paweł, jeden z pracowników Remy Automotive. - Mam zagwarantowaną odprawę, ok. 20 tys. zł, i ogromną szansę, by do pracy przyjął mnie kolejny pracodawca. Nawet nie będę musiał opróżniać swojej szafki w zakładzie, nowa firma ma się zainstalować w tym samym miejscu. Dlatego trzymamy kciuki, by wszystko się udało, by inwestor nie uciekł.

Firma Remy, największy światowy producent rozruszników i alternatorów, do Świdnicy na Dolnym Śląsku weszła w 1999 r. Amerykanie przejęli dawny świdnicki zakład Elmot. W zakładach produkowane są m.in. części do fiatów i opli. Gdy kryzys dopadł branżę motoryzacyjną, w listopadzie zeszłego roku Amerykanie zdecydowali się na przeniesienie linii produkcyjnych do swoich fabryk w Meksyku, Korei Południowej i na Węgrzech.

Pracę straci cała załoga - 360 pracowników. Pierwszych stu przestało pracować z początkiem lutego. Do kwietnia zakład ma wygasić produkcję i wszyscy pracownicy mają zostać zwolnieni.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej