Oficjalnym celem akcji, która objęła ok. 40 sklepów całym kraju należących do firm dopalacze.com i smileshop jest szczegółowa kontrola sklepów pod kątem legalności pochodzenia sprzedawanego tam towaru, zgodności dokumentów celnych z asortymentem, ilości towaru na półkach i w magazynie w stosunku do towaru w dokumentacji.



Naprawdę chodzi o faktyczne uniemożliwienie funkcjonowania tych sklepów do czasu wejścia w życie nowelizacji ustawy o narkomanii, delegalizującej sprzedawany tam towar. - Sklepy zostaną zamknięte i spisany z natury będzie znajdujący się w nich towar. Nie wiemy jak długo to potrwa ani jakie będą wyniki kontroli - mówi "Gazecie" urzędnik Ministerstwa Finansów, znający szczegóły akcji. Oficjalnie ministerstwo nie przyznaje, jaki jest główny cel akcji.

Dopalacze to pigułki, kapsułki i zioła, które w Polsce nie są zakazane, ale według specjalistów mogą szkodzić i działać podobnie jak narkotyki. Handlująca nimi firma World Wide Supplements Importer ma w Polsce sieć sklepów z tymi specyfikami. Działają pod szyldem Dopalacze.com. W kwietniu 2009 roku sklepów ma być już sto.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej