Strzeliste wapienne kolumny przez stulecia tkwiły w pustynnym piasku. Podziwiał je każdy, kto przyjeżdżał do syryjskiej Palmyry. W XVIII wieku artyści uwieczniali je nawet na swoich sztychach. Tylko do archeologów nie miały szczęścia. - Bo wszyscy wiedzieli, że jest tam kościół, ale woleli odkrywać monumentalne zabytki rzymskie. A że w pobliżu badaliśmy starożytną zabudowę miejską i odkryliśmy już trzy kościoły, zajęliśmy się i tym czwartym - śmieje się prof. Michał Gawlikowski kierujący wykopaliskami Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej Uniwersytetu Warszawskiego w Palmyrze.
Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej