Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



To, co zdarzyło się na warszawskiej giełdzie po godz. 16, inwestorzy ochrzcili już "fixingiem cudów". Podczas ostatniej fazy handlu (fixingu), kiedy ustalane są najważniejsze kursy dnia, czyli kursy zamknięcia, ktoś zaczął skupować akcje za potężne pieniądze - ok. 130 mln zł.

Tak duży popyt na chwilę przed zamknięciem notowań sprawił, że indeks WIG20 tracący tego dnia ponad 9 proc. w kilka minut odrobił ponad 4 proc. Kursy największych spółek powariowały, np. kurs potężnego PKN Orlen skoczył o 14 proc., miedziowego koncernu KGHM - o 8 proc.

Giełda natychmiast zawiadomiła Komisję Nadzoru Finansowego, a KNF już następnego dnia podała, że była to raczej manipulacja niż błąd. Wczoraj ujawniła szczegóły.

Feralne zlecenia złożyło biuro maklerskie JP Morgan Securities z Londynu. JP Morgan to jeden z najpotężniejszych amerykańskich banków. Według KNF to, co wydarzyło się ponad tydzień temu, mogłoby posłużyć za scenariusz filmu sensacyjnego:
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej