W tym tygodniu przedstawiciele ministerstw Skarbu i Gospodarki oraz PGNiG i firmy Gaz-System mają się zastanowić nad wprowadzeniem w życie nowych decyzji rządu w sprawie terminalu LNG (tzw. gazoportu). Przez terminal w Świnoujściu ma dopływać do Polski co najmniej 2,5 mld m sześc. gazu z nowych złóż poza Rosją.

Rada Ministrów w uchwale "w sprawie działań mających na celu dywersyfikację dostaw gazu ziemnego do Polski" postanowiła przed tygodniem, że większość udziałów w spółce Polskie LNG, która ma zbudować gazoport, przejmie państwowa spółka Gaz-System obsługująca krajową sieć gazociągów. Teraz jedynym udziałowcem Polskiego LNG jest PGNiG. Uchwałę rząd przyjął na tym samym posiedzeniu, na którym zaakceptowano amerykańską tarczę antyrakietową, i część gazowników zastanawia się, czy te decyzje są ze sobą związane.

Uchwała spadła jak grom z jasnego nieba. Jej przyjęcia nie przewidywał program posiedzenia rządu. Nie zgłosił jej minister gospodarki ani minister skarbu, lecz szef kancelarii premiera minister Tomasz Arabski. Skąd taki tryb działania? Arabski nie miał wczoraj czasu na rozmowę.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej