Pani już nic nie będzie potrzebne - rozmowa z Anką Kowalską



Jej głównym dziełem pisarskim były setki oświadczeń KOR i KSS KOR, którego była członkiem od początku 1977 r. Oświadczenia były ogólnie omawiane na zebraniach, ale ktoś musiał je potem ułożyć w sensowną całość. Przez kilka lat spisywała też wszystkie represje, jakie władza stosowała wobec ludzi. To m.in. na domowe telefony Jacka Kuronia i Anki Kowalskiej w dzień i w nocy dzwonili sami represjonowani, ich rodziny, koledzy. Trzeba było odróżnić podpuchy od prawdy, wydać informację w "Komunikatach KOR" i przekazać przez telefon za granicę po to, aby via polskojęzyczne rozgłośnie trafiła do kraju.

Język, którym spisywała te informacje, sama Kowalska nazywała "korkowcem". Był to język bezprzymiotnikowy i "umundurowany". Weszli, zatrzymali, pobili, zabili. Była współautorką oświadczenia KOR wydanego w 1977 r. po tym jak znaleziono ciało Stanisława Pyjasa.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej