O Lechu Wałęsie świadczy całe jego życie, a nie błąd młodości. Nie można się godzić, by w wolnej Polsce poniewierano twórcę "Solidarności". Nie zgadzamy się, by esbecka próba zniszczenia Wałęsy znalazła finał dzisiaj
Jacek Fedorowicz: W 1984 roku chciałem zwrócić uwagę na ówczesne marzenie...
Dla środowiska "Gazety Wyborczej" Komitet Obrony Robotników, Wolne Związki Zawodowe, Sierpień 1980 r., "Solidarność", podziemie i opór w stanie wojennym i wreszcie aksamitna rewolucja przy Okrągłym Stole to doświadczenia najważniejsze w życiu, które nierozerwalnie wiążą się z osobą Lecha Wałęsy.
Dziś Wałęsa jest obiektem nagonki. W książce historyków IPN ciekawe jest naprawdę to, czego tam nie ma. Autorzy pokazali upadek Wałęsy, ale nie pokazali już, jak wspaniale się z niego podźwignął. Zajęli się przyczynkiem, by poprzez ciemny wycinek życiorysu rzucić cień na symbol polskiej drogi do wolności. Ta książka ma być aktem oskarżenia, zemstą, obaleniem założycielskiego mitu III RP, który uosabia Lech Wałęsa.
27 lipca 2000 r. Adam Michnik komentował w "Gazecie" proces lustracyjny prezydenta: "Lech Wałęsa nigdy nie skrywał, że po grudniu 1970r. bywał nagabywany przez SB. Młody elektryk ze Stoczni Gdańskiej, człowiek zrodzony z polskiej biedy, niepotrzebnie podpisał jakieś papiery. Bezpieka specjalizowała się w takich pułapkach na ludzi. Jednak co to ma za znaczenie w świetle tego, co nastąpiło później! Oskarżenie Wałęsy o współpracę z SB przypomina mi, że Kościuszkę oskarżano o lojalkę wobec rosyjskiego cara; księciu Józefowi Poniatowskiemu zarzucano lojalność wobec króla pruskiego; Trauguttowi miano za złe, że był carskim oficerem; Piłsudskiemu przypominano akcje terrorystyczne i współpracę z austriackim wywiadem".
W oparciu o tę książkę nie można definitywne orzec, jaka jest prawda. Być może powinna powstać komisja społecznego zaufania złożona z historyków i prawników, która przeanalizuje dokumenty sprawy TW "Bolka" oraz ich los za prezydentury Lecha Wałęsy.
"Gazeta" nigdy nie była bezkrytycznym czcicielem Lecha. Dzieje sporu "Gazety" z Wałęsą są znane. Lech próbował odwołać redaktora naczelnego Adama Michnika. Komisja Krajowa pod jego przywództwem odebrała drogi nam znak "Solidarności". Krytykowaliśmy Lecha za wojnę na górze i antyinteligenckie wyskoki. Byliśmy krytykami jego prezydentury, ale potrafiliśmy mu oddać jego zasługi i broniliśmy go przed niegodnymi atakami.
Sprzeciwiamy się temu, by wykrzywiony obraz Lecha Wałęsy zawładnął zbiorową świadomością, a błąd z młodości zdezawuował go jako narodowego przywódcę. Przez najbliższy tydzień reporterzy "Gazety" opiszą najbardziej dramatyczne decyzje Lecha Wałęsy, by przypomnieć, ile on znaczy dla nas i naszej historii.
Sprawa sprzed 37 lat nie może zmienić pozytywnego bilansu jego zasług. Ale może im nadać głębszy wymiar człowieka pokonującego własną słabość. Może ukazać w nowym świetle chłopaka spod Lipna, który odnosi zwycięstwo najpierw nad samym sobą, potem nad oprawcami, którzy chcą go złamać, i wreszcie nad komunizmem w Polsce.