Nie ma. Po prostu nie ma telewizorów. Dziwne - zastanawia się pan Tomasz, który od kilku dni szuka taniego, 26-calowego LCD Panasonica. - Dzwoniłem do sklepów internetowych. Nie ma. To sprawdziłem u źródła, w internetowym sklepie Panasonica. I co mi powiedzieli? Nie ma! A może 32 cale? Też nie ma. A będą przed świętami? Sprzedawca mówi: Nie wiem. Żeby telewizorów zabrakło... - dziwi się czytelnik. - To tak jakby wódki zabrakło.
Polowanie jak na Rubina
Wielu czytelnikom może to przypominać czasy, gdy ustawiony w meblościance telewizor kolorowy - z naciskiem na "kolorowy", w odróżnieniu od powszechnych nawet w PRL telewizorów czarno-białych - był trudno osiągalnym marzeniem Polaków. Najczęściej był to polski Jowisz z kineskopem z Polkoloru Piaseczno albo legendarny radziecki Rubin - wielki i słynący z niebezpiecznej skłonności do samozapłonu. Kupno telewizora kolorowego wymagało wówczas dużej determinacji albo dobrych układów.
- Sygnały od waszych czytelników są prawdziwe, aktualnie mamy ogromne trudności z dostępnością najbardziej popularnych formatów, czyli 26, 32, 37, 40 i 42 cale [przekątna ekranu], głównie z niższej i średniej półki cenowej - twierdzi Wioletta Batóg, rzecznik prasowy Media Saturn Holding, do którego należą sieci sklepów Media Markt i Saturn. - Taka sytuacja może potrwać do końca roku, ponieważ jest to okres wzmożonego zainteresowania i zakupów.
A może brak telewizorów to tylko chwyt marketingowy, który ma skłonić ludzi do nerwowych zakupów? Przecież w sklepach internetowych odbiorniki LCD i plazmowe wylewają się z witryn, deklarowany tam okres dostępności poszczególnych modeli wygląda zupełnie dobrze - kilka dni, rzadziej dwa tygodnie.
- Bardzo często w trakcie zamawiania albo już po zamówieniu przychodzi z e-sklepu informacja, że na wybrany model trzeba poczekać dużo dłużej lub że nie ma go w ogóle. Spotkało się z tym już kilkoro moich znajomych - skarży się inny nasz czytelnik.
Główne sklepy internetowe to potwierdzają. Krzysztof Boufał, wiceprezes dużego e-sklepu Hoopla.pl: - Zdarza się, że jakichś modeli musimy szukać u dostawców po całej Polsce i nie potrafimy odpowiedzialnie zagwarantować klientowi, kiedy dany model będzie u nich dostępny.
- Dla wielu modeli telewizorów nie możemy podać terminu dostawy, gdyż producenci sami nie są w stanie go określić - opowiada także Tomasz Bator, wiceprezes Agito.pl, konkurencyjnego e-sklepu z AGD i RTV. - Dotyczy to przede wszystkim popularnych marek i modeli w niższym i średnim segmencie cenowym, szczególnie plazmy. Telewizory z górnej półki są przeważnie dostępne, niestety, cenowo są one mniej atrakcyjne dla polskiego klienta.
Kryzys? - Nie, tak nie można tego określić. Telewizory na rynku oczywiście są - mówi Boufał. - Tyle że jeśli ktoś wyszuka dla siebie jakiś optymalny model ulubionej marki i w konkretnym kolorze, to jest spore prawdopodobieństwo, że go łatwo nie dostanie. Dotyczy to przede wszystkim najbardziej popularnych marek i wielkości telewizorów. Ale zwykle jesteśmy w stanie zaproponować model podobny o bardzo zbliżonych parametrach. Tak naprawdę wiele modeli różnych marek różni się tylko drobnymi szczegółami - zapewnia przedstawiciel Hoopla.pl.
Kineskop na plazmę zamienię zaraz
Zdaniem naszych rozmówców przyczyny braków są proste: ogromne zapotrzebowanie na światowym rynku, którego producenci nie są w stanie zaspokoić.
Co na to producenci? Zaprzeczają. - Popyt na nasze produkty jest duży, w porównaniu z ubiegłym rokiem jest większy o blisko 2,5 razy. Dlatego w niektórych tygodniach sprzedaży zdarzają się redukcje zamówień, ale sięgają one maksymalnie 15 proc. - twierdzi Marcin Bołbot, dyrektor marketingu i sprzedaży RTV i AGD Samsung Electronics Polska (Samsung, a za nim LG to niekwestionowani liderzy wśród producentów płaskich telewizorów w Polsce).
Inaczej mówią sprzedawcy. - Producenci nie nadążają za zamówieniami i reglamentują towar, realizując zamówienia najbardziej popularnych produktów tylko w blisko 30 proc., i to nie zawsze - ubolewa Krzysztof Boufał.
Wioletta Batóg z Media Saturn Holding: - Obecnie dostajemy około 20 proc. zamawianego towaru. Dotyczy to właściwie każdej znanej marki: Sharp, Panasonic, Samsung, LG, Philips, Sony.
Na świecie, jak podaje firma badawcza iSuppli, sprzeda się w tym roku niemal 116 mln tradycyjnych telewizorów oraz 76 mln LCD i prawie 11 mln plazm. W przyszłym roku po raz pierwszy płaskie telewizory będą na świecie częściej kupowane niż kineskopy.
Ten trend widoczny jest również w Polsce, co potwierdzają niezależne badania. - Oceniamy, że wartość rynku telewizorów LCD wyniesie w 2007 ok. 2,7 mld zł, a rynku odbiorników plazmowych ok. 500 mln zł - mówi Michal Gierbisz z firmy badawczej GfK Polonia. To niesamowity wzrost w porównaniu z rokiem poprzednim, kiedy to Polacy kupili LCD za 1,25 mld zł, a plazm za 350 mln zł.
- Klienci wymieniają stary sprzęt kineskopowy na nowe technologie dostosowane do standardu High Definition oraz koncepcji cyfrowego domu - uważa Tomasz Bator z Agito.pl. Zakupowy boom napędzają także niskie ceny - średnio spadły w ubiegłym roku o jedną czwartą.
Rezultat? W tym roku nabywców w Polsce znajdzie niemal milion sztuk płaskich odbiorników. To wynik do księgi rekordów.
W roku ubiegłym sprzedano u nas 460 tys. płaskich telewizorów i 790 tys. odbiorników starego typu, tzw. CRT (dane za Media &Marketing Polska). W tym roku tylko do końca sierpnia klienci zakupili 456 tys. LCD i plazm (sprzedaż CRT spadła o 32 proc.). A prawdziwe żniwa dopiero się rozpoczęły, bo ostatnie trzy miesiące w roku to około 45 proc. rocznej sprzedaży.
- Szacujemy, że sprzedaż telewizorów LCD i plazm - ilościowo - w całym 2007 roku będzie wyższa o ponad 150 proc. niż w ubiegłym roku - ocenia Batóg.