Mitra Tabrizian - angielska fotograficzka irańskiego pochodzenia - ma dużo pracy, bo przygotowuje się do przyszłorocznej wystawy w londyńskiej Tate Gallery, ale nie odmówiła przyjazdu na Podbeskidzie. Jose Luis Raota przyleciał z Argentyny. Mieszkający w Stanach Zjednoczonych Misha Gordin podróżował do Bielska 30 godzin. Francuzkę Sarah Moon każdy dyrektor festiwalu fotograficznego przyniósłby w lektyce, żeby tylko zgodziła się na wizytę, a na FotoArtFestivalu będzie przez dwa dni.

- Szczerze mówiąc, nie wiem, jak to się dzieje, że przyjeżdżają - przyznaje z uśmiechem Inez Baturo, która wraz z mężem Andrzejem powołała dwa lata temu do życia ten światowy festiwal fotografii nad Białą.

- Po prostu to wspaniale mieć możliwość pokazywania swoich pracy. Szczególnie w miejscu, którego zupełnie nie znam - tłumaczy skromnie Moon.

Za tym wszystkim stoi jednak ogromna praca organizatorów, dzięki której w całym mieście oglądamy teraz fotografię na najwyższym światowym poziomie. 22 wystawy 23 artystów w dziewięciu miejscach, około 850 zdjęć do obejrzenia. Pejzaże, portrety, fotografia kreacyjna i konceptualna, dokumenty i fotoreportaże. Jak się w tym wszystkim nie zgubić? Proponuję kilka ścieżek.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej