Naczelny "Gazety" odebrał w ambasadzie Ukrainy Order Jarosława Mądrego, najwyższe odznaczenie nad Dnieprem. Przyznał je prezydent Wiktor Juszczenko.

- Nie wiadomo, czy istniałaby dziś niezależna Ukraina, gdyby nie procesy rozpoczęte przez "Solidarność". Adam Michnik ma w tym wielki udział. Dziękuję panu za to, że mamy dziś wolną Europę Wschodnią, której częścią jest Ukraina - mówił ambasador Motsyk.

Adam Michnik nie krył wzruszenia. Dziękując za przyznanie odznaczenia, wspominał trzy osoby. - Jerzy Giedroyc, redaktor paryskiej "Kultury", pierwszy wbijał Polakom do głowy tę prawdę, że Polska nie graniczy z Rosją, lecz z Ukrainą, i że w polskim interesie jest wspieranie wszystkich wolnościowych, demokratycznych ruchów na Ukrainie. Jacek Kuroń, mój nieżyjący przyjaciel z pasją, tłumaczył ludziom demokratycznej opozycji, że nigdy nie będzie i nie może być wolnej Polski bez wolnej Ukrainy. A więc, że w najgłębszym polskim interesie jest stanie po stronie wolnej Ukrainy i zwalczenie w sobie wszelkiej ukrainofobii. Jacek miał w tej mierze największe dokonania. I trzecie nazwisko to nazwisko mojego ojca Ozjasza Szechtera, który urodził się we Lwowie, mówił po ukraińsku biegle. Gdy rodzice nie chcieli, bym rozumiał, to mówili po ukraińsku. Ojciec wbił mi do głowy, że największym grzechem polskiej inteligencji było to, że nie rozumiała aspiracji narodu ukraińskiego. Wspominam te trzy nazwiska, bo taki dzień się zdarza tylko raz w życiu. I myślę, że wszyscy trzej patrzą na nas z nieba i są chyba zadowoleni.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej