Zaczęło się od wypowiedzi szefa gdańskiego PiS Jacka Kurskiego. W ub. tygodniu oświadczył on, że jako pomorski lider "będzie konsekwentny w odzyskiwaniu dla PiS urzędu po urzędzie, przedsiębiorstwa po przedsiębiorstwie, agendy po agendzie. Trzeba jasno powiedzieć, że 16 miesięcy po wygranej PiS żaden działacz czy zwolennik naszej partii, który wykrwawiał się w naszych kampaniach wyborczych, nie może cierpieć głodu i niedostatku".
- To wypowiedź porażająca i skandaliczna - stwierdził wczoraj w Gdańsku europoseł Janusz Lewandowski, jeden z liderów PO. - PiS traktuje nie tylko Pomorze, ale Polskę w ogóle, jako przedmiot podboju i kolonizacji przez zastępy miernych, ale wiernych. Wymiany kadr odbywały się pod wszystkimi dotychczasowymi rządami, ale nigdy nie robiono tego w tak patologiczny sposób. Nawet komuniści robili to w białych rękawiczkach.
Z kolei Arkadiusz Rybicki uważa, że PiS sprzeniewierza się ideałom "Solidarności".
- Wypowiedź Jacka Kurskiego stoi w jaskrawej sprzeczności z dwunastym postulatem Porozumień Sierpniowych, który mówił: "Wprowadzić zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej" - dodaje Rybicki, poseł PO, który osobiście spisywał postulaty w Sierpniu '80.
Pomorska PO już zaczęła tworzyć rejestr działaczy PiS zatrudnianych w państwowych spółkach i administracji.
- Do naszego gabinetu cieni zaczną spływać dane z całego kraju - zapowiada poseł PO Tadeusz Aziewicz. - Stworzymy mapę, która zobrazuje skalę działań PiS-owskich kolonizatorów.
Tymczasem Jacek Kurski uważa, że jego partia nie robi niczego, czego nie robiłaby sama PO: - To absurdalny atak Platformy. Podtrzymuję wszystko, co powiedziałem. Precyzuję jednak, że nie chodziło o zawłaszczanie państwa, tylko o sprzeciw wobec sekowania i wyrzucania z pracy działaczy PiS w instytucjach opanowanych przez PO. My też stworzymy rejestr działaczy PO na państwowych posadach. Odwołamy swoich ze stanowisk, jeśli Platforma zrobi to samo.
ŹRÓDŁO: |  |