Krystyna Bochenek: Dzisiejszej debacie nadaliśmy tytuł "Lekarz też człowiek".
Wojciech Noszczyk: To codzienne porażki i codzienne sukcesy, a więc ciągle jesteśmy albo pełni emocji i radości, albo załamani. To się przenosi na życie rodzinne. Chirurg żyje w lęku. Wieczorem myśli tylko o tym, jaki jest wynik operacji, którą prowadził parę godzin temu. Czeka na telefon ze szpitala. Każdy telefon może być sygnałem, że z pacjentem coś się dzieje, że trzeba jechać i ponownie go operować. Ten lęk czasem budzi w nocy.
Franciszek Kokot: Każdy z nas, otrzymując dyplom lekarski, dostaje też aleję na cmentarzu, na której spoczną ofiary niedoskonałości współczesnej medycyny. Ale jeśli w tej alei znajdą się ofiary niewiedzy albo błędu lekarskiego, to będzie największa tragedia dla lekarza. Każda śmierć pacjenta jest przeżyciem traumatycznym. Nikt mi nie powie, że można się do tego przyzwyczaić. Obcowanie ze śmiercią skraca nam życie.
Bogusław Maciejewski: Ja jestem onkologiem i najczęściej spotykam się właśnie ze śmiercią pacjenta. Gdy jednak wbrew wszelkim standardom i wbrew podręcznikom uda mi się wyleczyć choćby jednego beznadziejnie chorego, smakuje to lepiej niż zimny szampan pity po północy.
Krystyna Bochenek: Chciałam więc pana profesora, filozofa i etyka, zapytać o przysięgę Hipokratesa. Czy to aby nie jest dziś jedynie formuła "do odklepania", ramota sprzed wieków?
Jacek Hołówka: Istota tego wskazania jest słuszna. Hipokrates zalecał, żeby lekarz się nie brał za sprawy, którym nie potrafi podołać, żeby pamiętał o tym, co jest dobrem dla pacjenta, i oddał mu całą swoją wiedzę.
Krystyna Bochenek: Nieżyjący już prof. Jan Nielubowicz wspominał, że jego pacjenci pragnęli, żeby ciągle przy nich był, jakby dysponował jakąś nadprzyrodzoną siłą. Wierzyli, że miał cudowną moc uzdrawiania - i chcieli, żeby spłynęło na nich choć trochę tej mocy. Czy dziś, kiedy medycyna dysponuje nowoczesną diagnostyką i nowymi technologiami, bliska relacja lekarza z pacjentem wciąż jest ważna?
Jacek Hołówka: Prawdę powiedziawszy, jeśli sytuacja jest trudna, spodziewam się, że lekarz nie będzie mnie bawił żartami i nie będzie - niech się pan profesor nie gniewa - śpiewał ze mną kolęd. Chciałbym, żeby ten kontakt był rzeczowy, profesjonalny, szybki i w miarę możności bezbłędny.
Franciszek Kokot: Większość pacjentów przychodzi do nas nie po to, żebyśmy stwierdzili to czy owo, tylko po to, żeby porozmawiać. Oczekują, że będziemy dzielić z nimi nieszczęście, bo dzielone nieszczęście jest już półnieszczęściem. Naszym zadaniem jest przede wszystkim dawać nadzieję.
Cezary Szczylik: Jestem onkologiem klinicznym i patrzę na to nieco inaczej. W Polsce mamy pod opieką około pół miliona ludzi, co roku przybywa 120 tys. nowych pacjentów. W całym kraju jest nas tylko 250 specjalistów. Każdy chory chce z nami rozmawiać. Proszę mi wierzyć, że na moją zdolność współodczuwania patrzę jak na wskaźnik benzyny - czy wystarczy mi na nią paliwa?
Franciszek Kokot: Mimo wszystko lekarz musi być przyjacielem pacjenta. Nawet gdy zniecierpliwiony chory obrzuca go błotem. Lekarz musi promieniować dobrocią, musi być dobrym człowiekiem. Jeżeli nim nie jest, nie powinien leczyć.
Krystyna Bochenek: Lekarz ma obowiązki wobec pacjenta - ale czy pacjent ma tylko prawa?
Krzysztof Bielecki: Przychodzi do mnie młody człowiek, biznesmen. Rzuca badania na stół i nie mówi nic. To ja też czekam, kto odezwie się pierwszy. Wreszcie on: - No to co? - No to co? - odpowiadam. - Panie, tu nie biblioteka, niech pan mówi, co panu dolega, a potem będę czytał te pańskie badania.
Jacek Hołówka: Ale kto nauczył pacjentów takiego zachowania? Najpewniej inni lekarze - zaniepokojeni tym, że od pewnego czasu za złe leczenie mogą być sądzeni. Pierwsza sprawa dla lekarza to mieć komplet badań, bo jak się ich nie ma, to można coś przeoczyć i będzie się płaciło odszkodowanie.
Cezary Szczylik: Pojawili się też inni pacjenci - tacy, którzy nie tylko przynoszą wyniki badań, ale i wydruki z internetu. Pokazują mi informacje o nowych pracach naukowych, pytają, czy słyszałem o nowych lekarstwach. Uczą się równolegle z nami.
Krystyna Bochenek: Skoro już doszliśmy do tej kwestii, pozwolę sobie zapytać: czy lekarz może się upominać o pieniądze? Czy ma prawo strajkować?
Krzysztof Bielecki: Pozycja lekarza w Polsce jest dramatycznie zła. Mogą ją zmienić tylko ludzie, którzy stoją u władzy. Ale oni nie zrobią nic, bo mają swój szpital MSWiA i jak im coś dolega, to mają się gdzie leczyć. Nikt z rządzących z nami nie rozmawia.
Konstanty Radziwiłł: Ale przysięga Hipokratesa mówi też, że lekarz za swoją pracę powinien oczekiwać godnego honorarium. Czy lekarz może strajkować? Kodeks etyki lekarskiej mówi jasno i wyraźnie, że uczestnicząc w proteście, nie wolno nam narazić na szwank bezpieczeństwa, zdrowia i życia chorych. I żaden lekarz w Polsce nigdy tej granicy nie przekroczył.
Krystyna Bochenek: Ludzie jednak nie popierają strajku lekarzy. Raczej mówią: czy widziałeś biednego lekarza?
Franciszek Kokot: To stara prawda: tam, gdzie rośnie kupka pieniędzy, tam kurczy się sumienie. Ale zdecydowana większość polskich lekarzy pracuje ciężko i ofiarnie za symboliczne wynagrodzenie.
Franciszek Kokot: Postęp medycyny sprawia, że szkolenie lekarza musi być nieustanne i trwać całe życie. Lekarz, który nie pogłębia swojej wiedzy, szkodzi chorym, może nawet stać się cichym zabójcą.
Jacek Hołówka:Lekarze są w sytacji opłakanej i skandalicznej.Powinii porządnie zarabiać, ale nie wystarczy żądać tylko pieniędzy. W Polsce wadliwie działa system opieki zdrowotnej. To dziwaczny potwór, źle skonstruowany, wielokrotnie naprawiany, ale wciąż niefunkcjonalny. Pieniądze dla lekarzy niczego tu nie załatwią. Kiedy państwo strajkujecie, na pierwszym miejscu mówcie o zmianie systemu, a na drugim o pieniądzach.
Tadeusz Tołłoczko: O zmianie systemu mówimy od lat, ale czy ten system został kiedykolwiek postawiony przed sądem za wieczne niedobory, za niedowład? Nie! Za wszystko zawsze odpowiadają lekarze i pielęgniarki. To, co robi minister Religa, jest godne podziwu, ale on sam nic nie może, bo to nie on dysponuje pieniędzmi. Musi czekać, aż minister finansów albo NFZ coś mu da .
Konstanty Radziwiłł: Śmiem twierdzić, że w Polsce ten system wcale nie jest taki zły. Mamy całkiem niezłą armię menedżerów, dobrze wyposażone szpitale, kompetentną kadrę pracowników medycznych, zwłaszcza lekarzy i pielęgniarek. To, co tak naprawdę różni nasz system od krajów, gdzie służba zdrowia działa dobrze, to pieniądze.
Krystyna Bochenek: W tym gronie z pewnością nie znajdziemy recepty na naprawę polskiej służby zdrowia. Możemy jednak zadać pytanie: czy lekarz to wciąż w Polsce dobry zawód?
Cezary Szczylik: Gdyby któryś z moich synów został lekarzem, byłbym szczęśliwy.
Krystyna Bochenek: Gdyby został lekarzem w Polsce?
Cezary Szczylik: (podłuższej chwili milczenia) Namawiałbym go tylko, żeby został lekarzem.