Warszawa, koniec stycznia

Zajadamy się ze znajomymi serem z Podhala.

- Dobry oscypek.

- Dobry, ale to nie oscypek, bo oscypka w zimie nie ma. To krowi ser - odpowiadam. - Na Podhalu mówią na niego gwarowo i z pogardą: krówski.

Zakopane, dwa dni wcześniej. Starosta tatrzański Andrzej Gąsienica Makowski to jeden z inicjatorów przyznania oscypkowi tzw. chronionej nazwy pochodzenia w Unii Europejskiej. Z oscypka jest dumny: - Europa wyszła z kultury. Oscypek też wyrósł z kultury góralskiej - ze śpiewu juhasów, z tańca na szałasie. Mówiło się, że Unia zabije wolność. A ona wolność wzmacnia. Certyfikat da pewność odbiorcy, że dostaje autentyczny regionalny produkt. Oscypek będzie sztandarem polskiej żywności, będzie ją wprowadzał na rynek Unii.

Do stycznia obrót oscypkiem był w zasadzie nielegalny. Bab z koszami oscypków nie dostrzegał urząd skarbowy, sanepid, władze miejskie ani policja. Nielegalnie sprzedawały nielegalny towar. W dodatku podrabiany. Tylko cepra można nabrać, że krowia gołka to to samo co owczy oscypek.
Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej