Raymond Aron uratował honor intelektualnej Francji. Uznawany przez komunizujące kręgi za myśliciela reakcyjnego, kustosza lamusa historii i przebrzmiałych idei znajdował się przez wiele lat - w szczególności w latach 50. i 60. - w intelektualnej samotni. Lewicujący studenci bojkotowali jego wykłady. Było to następstwo jego nonkonformistycznego wyboru. Aron, który tak cierpiał na potrzebę uznania, nigdy nie odstąpił od własnych poglądów z zamiarem przypodobania się większości.
Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej