W lipcu 1997 r. w pokoju 1646 w gmachu MSW przy Rakowieckiej za sprawą ówczesnego szefa UOP Andrzeja Kapkowskiego i ministra koordynatora ds. służb Zbigniewa Siemiątkowskiego otwarta została szafa płk. Jana Lesiaka i wysypało się z niej kilkaset dokumentów.

UOP postanowił zdekonspirować działalność Lesiaka i zawiadomił prokuraturę. Dlaczego? Oficjalna wersja to pomysł Lesiaka, by inwigilować powstającą na prawicy Akcję Wyborczą Solidarność.

Tak o tym opowiadał w śledztwie przełożony Lesiaka w UOP Ryszard Stefański: "Z początkiem 1997 r. objąłem formalny nadzór nad Lesiakiem i rzeczywiście wiosną tego roku Lesiak poprosił mnie o towarzyszenie mu podczas rozmowy z gen. Kapkowskim (...) Gdy weszliśmy do gabinetu Kapkowskiego, Lesiak zaproponował, aby przeprowadzić operację podobną do tej, którą miał przeprowadzić w 1993 r. wobec polityków prawicowych. Nie pamiętam, czy Lesiak mówił wprost o AWS, ale na pewno chodziło o opcję przeciwną SLD. (...) Nie mówił o szczegółach. Cała rozmowa trwała 2-3 minuty, gdyż gen. Kapkowski, gdy tylko usłyszał propozycję Lesiaka, natychmiast przeciął temat, zakazał podejmowania jakichkolwiek działań oraz polecił Lesiakowi zaprzestać kontaktów ze źródłami, które miały być w sprawę zaangażowane."
Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej