Po ogłoszeniu pierwszej prognozy po zamknięciu lokali wyborczych w sztabie Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS) zapanowała euforia - szacunki wskazywały, że partia ta zdobyła 38 proc. głosów. A taki wynik oznaczałby powstanie rządu prawicowego składającego się z ODS oraz zbliżonych do niej chadeków. Jednak w miarę jak nadchodziły wyniki z okręgów wyborczych, przygnębiony początkowo socjaldemokratyczny premier Jirzi Paroubek odzyskiwał wigor.

I już w sobotę wieczorem Paroubek ostro zaatakował szefa ODS Mirka Topolanka oraz prezydenta Vaclava Klausa. - Demokracja otrzymała cios, niczym podczas puczu komunistycznego w 1948 r. - powiedział premier odnosząc się do zarzutów Topolanka wypowiedzianych bezpośrednio przed wyborami o rzekome kontakty socjaldemokratów i ich lidera z praskim półświatkiem.
Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej