Andrzej Grzelak osobiście pilotował tę nominację. Skandal wybuchł w marcu, gdy ujawniliśmy, że Biegalski ma na koncie pacyfikację protestu więźniów politycznych podczas stanu wojennego w areszcie w Gdańsku.
Po naszej publikacji pułkownika zdymisjonowano, ale minister Zbigniew Ziobro na specjalnie zwołanej konferencji prasowej bronił Grzelaka. Zarzucił "Gazecie", że wyciągając sprawę sprzed lat, chciała zaszkodzić rządowi. - Wyjmuje się z szafy pałeczki po to, żeby uderzyć w ministra, który jest z PiS - mówił Ziobro.
Minister zapowiedział zbadanie przeszłości pułkownika, ale i stwierdził, że - wbrew naszej publikacji - nikt z kierownictwa resortu nie wiedział przed nominacją o jego związku z pobiciem aresztantów.
Wiceminister Grzelak powiedział z kolei, że wytoczy "Gazecie" proces, w którym udowodni nam kłamstwo. Dotąd nie wytoczył.
Ministerstwo zakończyło tymczasem badanie akt związanych z pacyfikacją. Wynika z nich jednoznacznie, że 24 lata temu Biegalski osobiście wydał rozkaz uzbrojenia funkcjonariuszy w pałki i polecił zastosowanie przemocy fizycznej wobec opozycjonistów. Dotkliwie pobito co najmniej kilkunastu więźniów politycznych.
Dlaczego nie stanął przed sądem? Peerelowski prokurator winę za pobicie więźniów zrzucił na dwóch funkcjonariuszy średniego szczebla, których następnie objęto amnestią.
Ministerstwo przeanalizowało również teczkę personalną Biegalskiego. Jej zawartość - przed nominacją pułkownika - poznał Grzelak. I konsekwentnie twierdził, że nie ma tam nic kompromitującego. I on, i Centralny Zarząd Służby Więziennej od dwóch miesięcy odmawiają "Gazecie" dostępu do teczki.
Według naszych informacji są w niej wpisy o karach dyscyplinarnych nałożonych na Biegalskiego m.in. za gdańską pacyfikację. Jeśli Grzelak teczkę czytał, musiał o nich wiedzieć.
W teczce są też dokumenty, z których wynika, że Biegalski był członkiem PZPR i szefem więziennej Podstawowej Organizacji Partyjnej. Podanie o przyjęcie do partii złożył w 1968 r., wkrótce po wydarzeniach marcowych.
Po naszych publikacjach jeden z pobitych w 1982 r. więźniów politycznych zgłosił się do gdańskiego oddziału IPN i opowiedział o pacyfikacji. - Zeznania świadka są zawiadomieniem o zbrodni komunistycznej - mówi Maciej Schulz, naczelnik Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku. - Nie ma jeszcze formalnej decyzji o wszczęciu śledztwa, na razie prowadzimy czynności sprawdzające.
W oficjalnym komunikacie Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało, że Grzelak sam złożył dymisję - "od pewnego czasu sygnalizował, że ma inne plany zawodowe".
Nową wiceminister została poseł PiS Beata Kempa. Ma 40 lat, jest absolwentką wydziału prawa Uniwersytetu Wrocławskiego, zawodowym kuratorem. Według wydziału informacji Ministerstwa Sprawiedliwości: "Jej doświadczenie może okazać się bardzo cenne podczas wdrażania projektów kar weekendowych czy systemu elektronicznego monitoringu skazanych".
ŹRÓDŁO: |  |