Do ugody doszło w piątek przed warszawskim sądem pracy. Jej treść jest tajna. Ani Tomasz Lis, ani Piotr Walter, prezes TVN, nie pojawili się osobiście. - Strony uzgodniły, że warunki porozumienia nie będą podane opinii publicznej - oświadczył sędzia Grzegorz Kochan z wydziału pracy i ubezpieczeń społecznych, utajniając część rozprawy.

Tomasz Lis od dwóch lat, czyli od momentu zwolnienia z pracy, domagał się odszkodowania w wysokości trzymiesięcznego wynagrodzenia. Ile stacja zgodziła się zapłacić? - Nie mogę powiedzieć, ile i czy w ogóle zapłacimy. Uzgodniliśmy, że sprawy nie będziemy komentować - oświadczyła po wyjściu z sali rozpraw mec. Małgorzata Gersdorf, prawnik reprezentująca TVN.

Tomasz Sójka, prawnik Tomasza Lisa: - Doszło do ugody, bo mój klient chciał zakończyć spór. Nic więcej nie mogę powiedzieć. Sprawa jest definitywnie zakończona - uciął.
Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej