http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Artykuły

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj RSS Wyborcza.pl

Co robi Andrzej Lepper w Chinach?

Maria Kruczkowska
2006-01-17, ostatnia aktualizacja 2006-01-17 00:00

To nie pierwsza wizyta przewodniczącego Samoobrony w Chinach. Oficjalnym celem jest poznanie mechanizmów szybko rozwijającej się gospodarki chińskiej

Andrzej Lepper
Fot. Grzegorz Misiak / AG
Andrzej Lepper
Andrzej Lepper odleciał w niedzielę do Chin - w czasie gdy w kraju szykuje się dla niego być może fotel wicepremiera w rządzie koalicyjnym z PiS.

Pojechał tam na zaproszenie Ligi Młodzieży Komunistycznej, młodzieżowej przybudówki Komunistycznej Partii Chin. Przed wyjazdem w mediach zapewniał, że z komunizmu chińska partia zachowuje tylko nazwę. To samo mówi o Chinach.

Przewodniczący zabrał ze sobą do Chin 15-osobową delegację, w tym swoich najbliższych współpracowników Janusza Maksymiuka i Stanisława Łyżwińskiego oraz ekipę bliskich mu biznesmenów. Do 22 stycznia delegacja objedzie Chiny, odwiedzi Xi'an w Chinach zachodnich, Szanghaj i Kanton, a następnie uda się do Hongkongu.

Wczoraj Lepper został przyjęty przez wiceprzewodniczącego Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych, fasadowego parlamentu chińskiego. To spotkanie najwyższego szczebla w czasie trwającej wizyty. Spotkał się też z władzami Ligi Młodzieży Komunistycznej. Chińskie media pominęły wizytę kandydata na polskiego wicepremiera milczeniem.

Lepper powiedział PAP, że celem wizyty jest "tylko i wyłącznie poznanie mechanizmów gospodarki chińskiej, od lat rozwijającej się w fantastycznym tempie". Od 1979 r. produkt krajowy brutto Chin wzrasta co roku przeciętnie o 8-9 proc. Lepper chce, by Polska wzięła przykład z Chin, które "przez własne finanse, poprzez własną politykę kredytową państwa doprowadziły do rozwoju przemysłu i rolnictwa".

Pytany o prawa człowieka odpowiedział, że to wewnętrzne sprawy Chin: "Wtrącamy się w te sprawy w Rosji, na Białorusi, mamy tyle z tego, że dzisiaj nie możemy nic sprzedać w Rosji" - tłumaczył w radiowej "Jedynce".

Organizatorem wizyty Leppera w Chinach jest Mateusz Piskorski, politolog ze Szczecina, w przeszłości związany z neopogańskim stowarzyszeniem Niklot (skupia polskich neofaszystów). O naruszeniach praw człowieka w Chinach, np. w Tybecie, mówi: "Nie posiadamy dokładnych danych na ten temat". I dodaje, że "cywilizacja chińska niekoniecznie musi kierować się tymi samymi zasadami współżycia społecznego co cywilizacja europejska i szerzej zachodnia". Tak właśnie brzmią standardowe twierdzenia chińskiej propagandy serwowane cudzoziemcom.

Organizacje broniące praw człowieka oceniają, że w tej sprawie w Chinach poprawy nie widać: nadal władze szafują karą śmierci, więżą bez wyroku sądowego do trzech lat. Odbywają się tysiące protestów rolników, którym odbierane są grunty na potrzeby inwestorów, w grudniu podczas pacyfikacji takiego protestu użyto ostrej amunicji, zabijając 30 osób.

Ze swej strony chińscy komuniści nie kryją sympatii do przewodniczącego. We wrześniu ubiegłego roku na zaproszenie Samoobrony do Szczecina przyjechała delegacja Komitetu Centralnego Chińskiej Ligi Młodzieży Komunistycznej. Sekretarz organizacji Wang Xiao powiedział wtedy, że "program przewodniczącego Leppera jest podobny do naszego komunistycznego".

ŹRÓDŁO:


Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów