Już w pierwszym tygodniu września ma ruszyć kampania nowej marki. Należy ona do France Telecom, inwestora w TP SA (47,5 proc. udziałów) i jej komórkowej Idei. Francuzi zmienili na Orange nazwy kontrolowanych przez siebie sieci komórkowych w 16 krajach (obsługują one łącznie 54 mln klientów). Teraz przyszedł czas na Polskę.

Nie będzie blitzkriegu?

W kwietniu tego roku szefowie Orange (Sanjiv Ahuja), TP SA (Marek Józefiak) i Idei (Jean-Marc Vignolles) uroczyście poinformowali o porozumieniu w tej sprawie. Kosztu tzw. rebrandingu nie podali, a jedynie czas potrzebny na jego przeprowadzenie: 6-12 miesięcy. Eksperci przewidywali początek kampanii raczej w grudniu - wówczas liczba potencjalnych klientów jest najwyższa. W dodatku firma byłaby już wtedy gotowa do wprowadzenia trzeciej generacji telefonii komórkowej, co "zmianie skóry" dodałoby splendoru nowoczesności.
Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej