Godziny według czasu białoruskiego, w Polsce godzina wcześniej

O 22.00 (w Polsce była 21.00) nasz dziennikarz Wacław Radziwinowicz i fotograf Robert Kowalewski razem z resztką niepokornych działaczy byli w siedzibie Związku Polaków na Białorusi otoczonym przez milicję. Naszą rozmowę z Radziwinowiczem przerwało wtargnięcie ZOMO do budynku. Razem z nimi wkroczył były reżimowy szef Związku Tadeusz Kruczkowski. O szturmie Radziwinowicz opowiadał nam już z milicyjnego łazika.

22.35. Radziwinowicz i Kowalewski opowiedzieli nam, że są w podziemiach Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych im. Lenina w Grodnie. W trakcie rozmowy milicjant próbował wyrwać komórkę naszemu dziennikarzowi, ale ten zdołał ją obronić. Mówił, że w tym samym budynku przetrzymywana jest szefowa Związku Andżelika Borys i ośmiu innych niepokornych działaczy.

Milicja zatrzymała też Piotra kilku dziennikarzy niezależnych gazet białoruskich, Radia Swaboda i agencji prasowej AP.
Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej