Wczesnym rankiem sześciu uzbrojonych policjantów weszło do siedziby giełdowej firmy Wawel w Krakowie. Szukali podejrzanych michałków. Rysopis: małe, prostokątne, z chrupiącymi w zębach orzeszkami, oblane czekoladą, w wyzywającym błyszczącym opakowaniu.

Nie mieli problemu z ich znalezieniem, bo co dziesiąta słodycz Wawelu to właśnie Michałek Zamkowy. Taka sama akcja odbyła się w Lublinie, gdzie Firma Cukiernicza "Solidarność" produkuje Złote Michałki Solidarność. Wyglądało to na skoordynowane działanie.

Według relacji świadków policjanci przybyli do cukierniczych fabryk z postanowieniem prokuratury rejonowej w Poznaniu o "żądaniu wydania rzeczy" i o przeszukaniu. To efekt zawiadomienia o przestępstwie złożonego przez spółkę Michałek z Będzina. Twierdzi, że to ona ma prawo do nazwy "Michałek".

Prezes Wawelu Dariusz Orłowski jest w szoku. - Spór ze spółką Michałek toczy się od kilku lat. Wygrywamy wszystkie sprawy w sądach.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej