W grudniu 1989 r. Roman Giertych, wówczas student I roku historii, reaktywował w Poznaniu Młodzież Wszechpolską, przedwojenną organizację młodzieży narodowej. Piętnaście lat później w biurze Ligi Polskich Rodzin w centrum Poznania odbywa się wieczorne zebranie Wszechpolaków. Kiedy większość studentów szuka rozrywki w multipleksach czy pubach, dwudziestu młodych ludzi gromko śpiewa w stronę wiszącego na ścianie krzyża:

"Polsce niesiem odrodzenie,

Depcząc podłość, fałsz i brud,

W nas mocarne wiosny tchnienie,

W nas jest przyszłość, z nami lud!"

Ciekawe grono w pubie

Wszechpolaków można rozpoznać po noszonych w klapie mieczykach Chrobrego. W kraju jest ich pięć tysięcy karnych działaczy. Widać i słychać ich wszędzie. W sierpniu zeszłego roku protestowali przeciwko pochówkowi Czesław Miłosza na Skałce, w listopadzie w Poznaniu pikietowali (a zdaniem wielu naocznych świadków - również atakowali) Marsz Równości organizowany przez m.in. przedstawicieli mniejszości seksualnych. Ich grupy co jakiś czas dezorganizują demonstracje feministek i gejów, protestują przeciwko przyjmowaniu na polskie uczelnie Białorusinów, ale też pikietują urzędy wojewódzkie w obronie stypendiów dla studentów.
Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej