Zadanie to jest dość karkołomne. - Porównujemy dwie różne gospodarki i dwa różne pieniądze - ostrzega Witold Orłowski, doradca ekonomiczny prezydenta.

15 lat temu gospodarka socjalistyczna kończyła swój żywot. W grudniu 1989 r. Sejm w ekspresowym tempie uchwalił pakiet ustaw znanych jako plan Balcerowicza. 1 stycznia 1990 r. zaczęła się wielka reforma gospodarcza.

Żeby określić faktyczną zamożność, najłatwiej sprawdzić, ile żywności, towarów przemysłowych i innych dóbr można kupić za przeciętne wynagrodzenie. - Trzeba pamiętać, że w PRL ceny ustalano sztucznie. Nie były odpowiedzią na popyt i podaż, a więc nie odzwierciedlały realnej wartości produktów - zastrzega Maciej Grabowski, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, przeciętne wynagrodzenie w 1989 r. wynosiło 206 758 zł. To dużo czy mało? W ciągu 15 lat mieliśmy przecież gigantyczną inflację, a potem denominację (jedna nowa złotówka to 10 tysięcy starych).
Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej