Pamiętacie zwariowany pomysł, na jaki wpadli bohaterowie filmu "Zakochany bez pamięci"? Zarówno spokojny Joel, jak i narwana Clementine po rozpadzie ich związku postanawiają wymazać hurtem ze swoich mózgów wspomnienia na temat wspólnych przeżyć. Dzięki takiemu zabiegowi w następny związek będą mogli wejść bez żadnych obciążeń.

Całkowita science fiction? Otóż okazuje się, że nie do końca. Naukowcy są coraz bliżej odkrycia, jak się tworzy i jak przechowywana jest w mózgu pamięć.
Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej