Póki co na lokaty prywatyzacyjne, które pozwolą już od poniedziałku kupić akcje PKO taniej i bez redukcji, ministerstwo rezerwuje 720 mln zł. Gdyby wszyscy chętni założyli lokaty o maksymalnej wartości 20 tys. zł, starczyłoby ich "tylko" dla 36 tys. osób. A więc dla pierwszej czterdziestki stojących pod każdym z 950 oddziałów przyjmujących lokaty (przy założeniu, że wszystkie placówki obsługiwałyby klientów w tym samym tempie). Tymczasem w oddziałach, które odwiedzili wczoraj nasi reporterzy, listy kolejkowe zawierały grubo ponad sto nazwisk! I wciąż pęcznieją.

Czy dla wszystkich wystarczy?

Minister skarbu Jacek Socha poważnie rozważa powiększenie przeznaczonej na lokaty puli pieniędzy. - Wszystko zależy od tego, jak duże będą kolejki. Ostateczną decyzję podejmę w poniedziałek rano - oświadczył Socha. Nie chciał zdradzić, o ile może urosnąć zarezerwowana na lokaty pula. Z naszych informacji wynika, że w grę wchodzi nawet jej podwojenie! Nasze źródło zbliżone do ministerstwa twierdzi, że jeden z wariantów zakłada stopniowe zwiększanie wartości dostępnych lokat już w trakcie zapisów, tak by ich nie zabrakło.
Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej