Kilka dni wcześniej, w nocy z 18 na 19 października, funkcjonariusze MSW zamordowali księdza Jerzego Popiełuszkę. Kto im to zlecił? Uczestnicy narady twierdzą, że "politycznym inspiratorem porwania" mógłby być tylko sekretarz KC PZPR gen. Mirosław Milewski.

Od dawna mówiło się, że to Milewski stał za morderstwem. Dwa lata temu np. Jerzy Urban, rzecznik rządu Jaruzelskiego, opowiadał "Gazecie" (w rozmowie z Teresą Torańską), że gen. Czesław Kiszczak, ówczesny szef MSW, był przekonany o winie Milewskiego. Urban to wie, bo rozmawiał wtedy z Kiszczakiem. "Kto był głównym mafioso?" - spytała Torańska. Urban: "Wskazywał [Kiszczak] na Milewskiego. Nie pamiętam, czy wprost, czy aluzjami, dając mi do zrozumienia. Na zasadzie - komu ta zbrodnia służy i w czyim interesie mogłaby zostać dokonana. Bo żadnych śladów czy tropów - z tego, co wiem - nie znaleziono. Milewski był powiązany z radzieckimi służbami i dlatego nadawał się do roli czarnego charakteru. Oraz ludzie Milewskiego, czyli beton partyjny".
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej