Gdy pisaliśmy o tym pierwszy raz, wiedzieliśmy tylko, że Marek Karp przed śmiercią sprawdzał rosyjskie kontakty "wpływowej osoby z branży paliwowej". Teraz wiemy, że chodziło o Roberta Gmyrka, dyrektora biura ds. biopaliw w Orlenie, wcześniej wysokiego rangą urzędnika i wiceministra rolnictwa.

Zdobytych informacji Marek Karp nie zdołał już przekazać. 13 sierpnia w Białej Podlaskiej jego auto zmasakrował białoruski tir. Kilka dni przed wypadkiem Karp mówił, że czuje się zagrożony, odwiedził ABW. Karp cudem przeżył wypadek, ale zmarł w szpitalu miesiąc później.

Dziś i w poniedziałek przedstawimy w "Gazecie" kulisy błyskawicznej kariery, jaką Robert Gmyrek - w 1999 roku ledwie powiatowy lekarz weterynarii z Kielc - zrobił w ostatnich latach.

Rosyjski trop

Nie wiemy, co dokładnie robił w Rosji Marek Karp przed swą śmiercią. Wiemy, że szukał dowodów na powiązania Roberta Gmyrka z rosyjskimi firmami paliwowymi i związanych z tym przepływów pieniężnych. Prawdopodobnie także badał, czy istniały związki Gmyrka z rosyjskimi służbami specjalnymi.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej