W radiu szaleje właśnie piosenka "Trudno tak (razem być nam ze sobą)" nagrana przez Krzysztofa Krawczyka z Edytą Bartosiewicz. Co sprawia że do Krawczyka - wykonawcy uchodzącego za symbol estradowego obciachu lgną największe postaci współczesnej polskiej muzyki?

W piątek na festiwalu w Sopocie Krawczyk świętować będzie 40 lat występów na scenie. Zapowiada się koncert pełen kontrastów. Naiwne piosenki z okresu, gdy występował w bigbitowym zespole Trubadurzy, wielkie przeboje z końca lat 70., utwory nagrane wspólnie z Goranem Bregoviciem i najnowsze kompozycje, w których przygotowaniu brała udział śmietanka młodych gwiazd polskiej muzyki. Wszystko obok siebie. Repertuar Krawczyka znakomicie oddaje przebieg jego kariery. Nierównej, nieustannie balansującej na granicy kiczu. Pełnej spektakularnych wzlotów i dramatycznych upadków. Podobnej biografii nie powstydziłaby się największa gwiazda z Las Vegas.
Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej