Centrum Praw Kobiet od ponad 20 lat pomaga kobietom, które doświadczają przemocy domowej. Prawniczki i psycholożki są z ofiarami przemocy podczas rozpraw sądowych, prowadzą terapie indywidualne i grupowe, pomagają stanąć na nogi po rozstaniu z oprawcą.

Zawężona pomoc

Do tej pory CPK, które ma siedziby w Warszawie, Łodzi, we Wrocławiu i w Gdańsku, funkcjonowało m.in. dzięki pieniądzom z konkursów Ministerstwa Sprawiedliwości. W 2016 roku po raz pierwszy nie dostało dofinansowania. W uzasadnieniu resort Zbigniewa Ziobry argumentował, że Centrum zawęża pomoc jedynie do kobiet, a im zależy na pomocy kompleksowej.

CPK w listopadzie 2016 roku kolejny raz złożyło wnioski w ministerialnym konkursie. Właśnie opublikowano wyniki: drugi raz Centrum Praw Kobiet odmówiono dotacji.

- Wnioski złożyłyśmy razem z Gdańskiem i Warszawą do 22 listopada - mówi Anna Głogowska-Balcerzak, prawniczka z łódzkiego oddziału CPK. - Później dostałyśmy informację, że pod kątem formalnym nie musimy nic uzupełniać. Bardzo merytorycznie uzasadniłyśmy, czemu tak specjalistyczny ośrodek pomocy kobietom i dzieciom jest niezbędny - tłumaczy.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej