Atmosfera pomiędzy rodzicami uczniów szkoły podstawowej nr 14 w Jaworznie a katechetką Urszulą Taborską była napięta już pod koniec zeszłego roku szkolnego. Rodzice stracili do niej zaufanie, gdy wyszło na jaw, że podczas lekcji jednej z sześciolatek zajęły się włosy od świeczki, którą zapaliła na biurku nauczycielka. Dzieci opowiedziały rodzicom, że podchodziły do biurka, by dotknąć kamienia z Ziemi Świętej, i wówczas włosy jednej z dziewczynek zaczęły się dymić. Katechetka ugasiła je i poleciła sześciolatce przemyć nadpalony kosmyk wodą....
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.