W środę o czwartej nad ranem ciągnik siodłowy zderzył się z citroenem w Ożarowie Mazowieckim. Strażacy z tamtejszej Ochotniczej Straży Pożarnej wycinali kierowcę samochodu osobowego i go reanimowali.

- Zamykałem otwarte rany, miałem zakrwawione rękawiczki, skaleczyłem się i doszło do kontaktu krwi poszkodowanego z moją - relacjonował Grzegorz Nizio z OSP w Ożarowie Mazowieckim w tvnwarszawa.pl. - Mężczyzny nie udało się uratować.

Lekarz, który był na miejscu, pobrał krew zmarłego. Polecił skaleczonemu strażakowi, by pojechał do szpitala zakaźnego zrobić badania. Miał sprawdzić, czy niczym się nie zaraził.

Straż pożarna: Pieniądze oddał naczelnik

Według strażaka Dariusza Stachlewskiego, który kierował tamtą akcją ratunkową, w Wojewódzkim Szpitalu Zakaźnym przy Wolskiej odmówiono wykonania badań. - Godzinę trwały ustalenia, kto ma za nie zapłacić - opowiada Stachlewski. - Jako Ochotnicza Straż Pożarna jesteśmy ubezpieczeni. Czasami dochodzi do takich sytuacji i nigdy do tej pory nie mieliśmy problemu.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej