RENATA GROCHAL: Czy wraz z grupą posłów wyjdzie pani z PO?

EWA KOPACZ: Nigdzie się nie wybieram. Gdybym podjęła taką decyzję, to dowiedzieliby się państwo tego ode mnie od razu. Taką mam naturę - w polityce i w życiu.

Czyli sama pani nie wyjdzie?

- Powtórzę jeszcze raz, nigdzie się nie wybieram. To jest tak samo moja Platforma jak Grzegorza Schetyny i innych zarządzających dziś partią. Szanuję wybór przewodniczącego i byłabym pozbawiona instynktu politycznego, gdybym go kwestionowała. Ale nikt nie może pozbawić mnie prawa do mówienia o tym, co mi się nie podoba lub z czym się nie zgadzam. Będę o tym mówić. Tak się zachowywałam w stosunku do przewodniczącego Tuska i tak się będę zachowywać w stosunku do przewodniczącego Schetyny. To uczciwe podejście. Będę bronić wartości PO.

A ile ich zostało?

- Przypominam sobie początek Platformy, halę Olivia w Gdańsku, tysiące ludzi i Tuska, który mówi: "Jesteście orkiestrą Platformy, a nasi zwolennicy będą największą orkiestrą Polski". Może ta orkiestra dzisiaj jest mniejsza, może nie gra tak dobrze jak kiedyś, jednak w duszy ciągle gra nam ta sama melodia. Wciąż mamy te same wartości, które nas tam zebrały: obywatelskość, wolność, zaufanie, wolność słowa i przekonań. Dopóki te wartości będą w PO, dopóty ja w niej będę.
Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej