Lada dzień w Czechach rozpocznie się kampania wyborcza. Dwa największe ugrupowania - rządzący socjaldemokraci oraz opozycyjni konserwatyści - zarezerwowali na nią po 30 mln koron (ok. 4,5 mln zł). Sondaże zgodnie typują na zwycięzcę konserwatystów, którzy mogą zdobyć nawet 11 z 24 mandatów.

Socjaldemokraci mogą liczyć na mniejszą zdobycz (pięć mandatów). Dlatego też chcą powtórzyć pomysł ze zwycięskiej kampanii przed wyborami parlamentarnymi w 1998 r. Wtedy jej politycy zjeździli kraj w "Zemaku", autobusie nazwanym tak na cześć ówczesnego szefa partii Milosza Zemana. Konserwatyści natomiast nastawili się na najmłodszych wyborców i prowadzą kampanię w szkołach średnich.Choć sondaże dają szanse najwyżej pięciu partiom, to Czesi 11-12 czerwca będą mogli wybrać między aż 31 listami. "Kandydują wszyscy, którzy cokolwiek znaczyli w latach 90." - skomentowały "Lidove Noviny". I tak wiceliderem listy opozycyjnych komunistów jest Vladimir Remek, jedyny czechosłowacki kosmonauta, dziś radca handlowy w Moskwie. O międzynarodowej karierze politycznej marzą też m.in. gwiazda porno Dolly Buster (naprawdę nazywa się Katerzina Bochniczkova), która stoi na czele Inicjatywy Niezależnej, oraz senator Vladimir Żelezny, twórca najpopularniejszej czeskiej stacji TV Nova. Po kilkunastu latach nieobecności przypomniał też o sobie Viktor Kożeny - człowiek, który obiecując Czechom złote góry, zachęcił ich do udziału w programie powszechnej prywatyzacji na początku lat 90. Później spędzał miło czas na Karaibach, wydając oszczędności rodaków. Na liście firmowanej przez współrządzącą Unię Wolności odnajdziemy też polski akcent. Z szóstego miejsca kandyduje 30-letni bezpartyjny Josef Szymeczek, przewodniczący Kongresu Polaków w Czechach.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej