Lada dzień w Czechach rozpocznie się kampania wyborcza. Dwa największe ugrupowania - rządzący socjaldemokraci oraz opozycyjni konserwatyści - zarezerwowali na nią po 30 mln koron (ok. 4,5 mln zł). Sondaże zgodnie typują na zwycięzcę konserwatystów, którzy mogą zdobyć nawet 11 z 24 mandatów.

Socjaldemokraci mogą liczyć na mniejszą zdobycz (pięć mandatów). Dlatego też chcą powtórzyć pomysł ze zwycięskiej kampanii przed wyborami parlamentarnymi w 1998 r. Wtedy jej politycy zjeździli kraj w "Zemaku", autobusie nazwanym tak na cześć ówczesnego szefa partii Milosza Zemana.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej