Strata, śmierć kogoś bliskiego albo rozstanie po wieloletnim związku, mające ze śmiercią wiele wspólnego, to doświadczenie, które porównać można, jakkolwiek patetycznie to zabrzmi, do spustoszenia świata. Osoba w ten sposób osierocona staje nie tyle wobec końca wspólnej historii, ile wobec ruin swojego obecnego świata. To, co kształtowało jej codzienność, już nigdy nie będzie takie samo, o czym przypomina wracające obsesyjnie pytanie: "I co mam teraz, gdy odszedł, robić?".
Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej