Do mieszkającej we Włoszech Luciany Frassati-Gawrońskiej (102 lata) wróci stylowy budynek przy Al. Ujazdowskich, reprezentacyjnej ulicy stolicy. Nieruchomość Gawrońska straciła po wojnie na podstawie bierutowskiego "dekretu warszawskiego", na mocy którego państwo przejęło wszystkie grunty w Warszawie. Kamienicę państwo przyznało ambasadzie Jugosławii, która wyłożyła pieniądze na odbudowę budynku. Gawrońska zgodziła się na to, ale liczyła na działkę zamienną. Nie dostała jej. O budynek upomniała się dopiero po upadku PRL. Dziesięć lat temu urzędnicy podważyli nacjonalizację, ale dopiero w 2000 r. starosta przyznał Gawrońskiej użytkowanie wieczyste do gruntu. Wtedy zaprotestowało MSZ: zwrot nieruchomości uderzyłby w międzynarodowe zobowiązanie Polski, bo w zamian za nieruchomości w Belgradzie mieliśmy zapewnić Jugosławii (dziś Serbii i Czarnogórze) miejsce na ambasadę w Warszawie. MSZ spostrzegł też, że z wydaniem budynku Gawrońskiej mogą być problemy, bo jego użytkownik nie musi się na to zgodzić. A z eksmisją będą problemy, bo ambasadę chroni nietykalność dyplomatyczna.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej