Z naszych informacji wynika, że firma Law Debenture, "opiekun" wyemitowanych przez Elektrim obligacji o wyjściowej wartości 510 mln euro, już we wtorek skierował do warszawskiego konglomeratu pismo z żądaniami grupy wierzycieli. Skupiająca ponad 30 proc. obligacji koalicja domaga się "postawienie obligacji w stan wymagalności", a tym samym wszczęcia procedur, które doprowadzą do zajęcia majątku Elektrimu. Wierzyciele mają w ręku silny argument: przed dwoma tygodniami londyński sąd arbitrażowy uznał, że Elektrim w ubiegłym roku złamał umowę, zawieszając Piotra Rymaszewskiego, członka zarządu mianowanego przez wierzycieli.

Nasze zbliżone do wierzycieli źródło w Londynie twierdzi, że takie orzeczenie sędziego - po potwierdzeniu przez polski sąd - pozwala zająć większość majątku Elektrimu (konglomerat zastawił na rzecz obligatariuszy m.in. udziały w PAK oraz posiadane akcje PTC, operatora Ery). Informację o niekorzystnym orzeczeniu w sprawie Rymaszewskiego potwierdził nam Piotr Nurowski, prezes Elektrimu. - Owszem, jest takie postanowienie sędziego, ale ono jeszcze niczego nie przesądza. Proces arbitrażowy wciąż trwa. Nie zgadzamy się ze stanowiskiem części wierzycieli - oświadczył w rozmowie z "Gazetą" Nurowski.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej