- Z metrem jest kilka problemów. Pomijam koszty budowy, których miasto nie udźwignie, a ze strony centrali w tej kwestii nie ma żadnej pomocy. Ważniejsze jest inne pytanie. Czy przy tak rozbudowanej komunikacji w ogóle potrzebne jest nam metro? Czy chcemy dopuścić do sytuacji, w której po tej samej trasie tramwaj będzie jechał górą, a metro dołem? To byłby idiotyzm - tłumaczył "Gazecie Wyborczej" w marcu 2015 roku prezydent Jacek Majchrowski pytany, czy wierzy w metro w Krakowie.

Było to już po referendum, w którym krakowianie opowiedzieli się za budową metra, ale przed wyborami parlamentarnymi, w których wygrało PiS.

Lobbować na samej górze

W tym czasie z koncepcją krakowskiego metra działo się niewiele. Ale wynikało to nie tylko z wątpliwości prezydenta. Także w warszawskich gabinetach nie było przychylności dla pomysłu inwestycji w Krakowie, która bez centralnej dotacji nie ma szans na realizację. Ówczesny resort infrastruktury odmówił dotacji na opracowanie szczegółowego studium wykonalności i zażądał najpierw stworzenia analizy, która ma wykazać, czy metro jest w ogóle potrzebne do skutecznego rozwoju komunikacji miejskiej i samego miasta. Analiza właśnie powstaje. Jej wyniki mają być znane na przełomie stycznia i lutego.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej